Królewski atakuje Śląsk. "Absolutne sportowe tchórzostwo"
Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN podtrzymała w mocy decyzję o karze finansowej dla Śląska Wrocław. Jej werdykt skomentował Jarosław Królewski.
Decyzja NKO PZPN ma związek z meczem Śląska z Wisłą, który nie doszedł do skutku w marcu tego roku. Klub z Wrocławia nie zgodził się, by na jego stadionie pojawiła się zorganizowana grupa kibiców gości. Wisła w odpowiedzi zbojkotowała mecz. Na murawę wyszli tylko piłkarze Śląska. Sędzia Tomasz Kwiatkowski zgodnie z przepisami odczekał kwadrans i zakończył zawody.
Komisja ds. Rozgrywek PZPN przyznała Śląskowi walkower. Z kolei Komisja Dyscyplinarna PZPN za niewpuszczenie na stadion zorganizowanej grupy kibiców Wisły nałożyła na wrocławski klub karę w wysokości 1 mln zł.
Śląsk odwołał się od tej decyzji do NKO. Niczego nie wskórał. Decyzja, która zapadła w pierwszej instancji została utrzymana w mocy. Z zadowoleniem przyjął to Jarosław Królewski.
- Kara od PZPN dla Śląska to potwierdzenie, że nasza walka była słuszna. To była walka o przyczynę całej afery - i dziś oficjalnie kolejny raz przyznano, że odpowiedzialność za nią ponosi Śląsk - wartość kary to równowartość kwoty, którą zapłaciła Cracovia za korupcję - napisał prezes Wisły.
- W sposób cyniczny, nieuczciwy i zwyczajnie nieetyczny próbowano ograniczyć kibicom Wisły możliwość wspierania swojej drużyny. Dziś komisja PZPN jasno pokazała, że argumenty, na które się powoływaliśmy, były zasadne. To nie jest wyłącznie moralne zwycięstwo. To formalne potwierdzenie, że mieliśmy rację. Nasz protest miał sens i był potrzebny. Pokazaliśmy, że są wartości, których nie można przeliczyć na tabelę, punkty czy układy - kontynuował Królewski.
- Wisła dużo wcześniej udowodniła to również sportowo - dominując Śląsk na boisku i wygrywając w Krakowie 5:0 a następnie będąc liderem w tabeli. Bez dziesiątek milionów publicznego wsparcia, bez dodatkowych parasoli ochronnych. Co więcej, Wisła proponowała ponowne rozegranie tego meczu. Nie było na to zgody ze strony Śląska Wrocław. To był wymiar absolutnego sportowego tchórzostwa. Nazywajmy rzeczy po imieniu: tchórzostwa. I tak - w kontekście walkowera było warto. Zrobiłbym to jeszcze raz. Bez wahania. Choć wiem też, ile psychicznie mnie to kosztowało - przyznał.
- Natomiast to dopiero początek. Przed nami kolejne rozdziały. Relacje części mediów we Wrocławiu z klubem, kwestie finansowania Śląska Wrocław, zależności i powiązań wokół tego środowiska - to są tematy, które wymagają pełnej transparentności. Mam nadzieję, że w najbliższych latach opinia publiczna pozna szerszy obraz całej sytuacji. To może potrwać, ale warto. Dziękuję także normalnym kibicom Śląska, którzy wysyłają wiadomości wsparcia i sami oczekują zmian oraz transparentności we własnym klubie. Śląsk ma wielką historię i zasługuje na więcej. Minimum to uczciwość wobec własnych kibiców - podsumował Królewski.
Oba zespoły w przyszłym sezonie spotkają się w Ekstraklasie. Wisła wywalczyła awans z pierwszego miejsca, Śląsk zajął drugą pozycję.