Królewski przejechał się po Śląsku. "Pokaz błazenady"

Królewski przejechał się po Śląsku. "Pokaz błazenady"
Krzysztof Porebski / pressfocus
Pierwszoligowy mecz Śląska z Wisłą nie doszedł do skutku. Wydarzenia z Wrocławia podsumował Jarosław Królewski.
Wisła nie pojechała na mecz, bo Śląsk nie chciał zgodzić się na to, by na stadionie pojawili się jej kibice. Zamiast gry obejrzeliśmy farsę: piłkarze gospodarzy wyszli na boisko pod przewodnictwem Tomasza Kwiatkowskiego, który po kwadransie zakończył spotkanie. Pisaliśmy o tym TUTAJ.
Dalsza część tekstu pod wideo
PZPN powinien podjąć decyzję w sprawie meczu w przyszłym tygodniu. Dowiemy się wtedy, jakie konsekwencje spadną na oba kluby. Królewski ma bardzo sprecyzowane zdanie na temat tego, co wydarzyło sięwe Wrocławiu.
- Zdecydowanie nie tak miała wyglądać ta sobota. Myślę, że pracujemy dla sportu, pracujemy dla jakichś wartości. Zarząd Śląska Wrocław pokazał, że nie interesuje go fair play, nie interesuje go społeczność kibicowska, interesuje go instrumentalnie wynik i tyle. Widzieliśmy dzisiaj pokaz błazenady we Wrocławiu i myślę, że to zapisze się na wiele lat w historii tego klubu i też odpowiedzialności tego klubu za zawodników, rywalizację i młode pokolenia - komentował Królewski w rozmowie z TVP Sport.
Przed meczem Śląsk wydał komunikat, w którym oświadczył, że zakazał wstępu na stadion tylko zorganizowanej grupie kibiców Wisły. Pojedyncze osoby miały prawo wejścia na mecz...
- Myślę, że to będzie dobry case dla studentów prawa jak nie pisać wniosków i oświadczeń. Liczba tych oświadczeń, które się krzyżowo wykluczają, jest tak ogromna, że wręcz bulwersująco głupia. Nie wiem, jak się mam do tego w ogóle odnieść. W ogóle to jest jeszcze zaprzeczenie w kontekście tego, co mówił pan prezes. Ja myślę, że oni powinni po prostu usiąść i zastanowić się nad swoją przyszłością, bo myślę, że to ich przerasta - podsumowal Królewski.
Prezes Wisły stał na stanowisku, że w zaistniałej sytuacji mecz powinien zostać przełożony na inny termin. Za takim stanowiskiem opowiadali się też Cezary Kulesza czy Marcin Animucki. Nie chciał tego Śląsk.
- Wszyscy byliśmy zgodni do tego, że jeśli są jakieś animozje, wyjaśnijmy je. Zagrajmy spotkanie za tydzień, za dwa. Jest przecież tyle terminów, żebyśmy zrobili to na dobrym poziomie. Ale Śląsk się uparł, Śląsk chciał instrumentalnie ten mecz wygrać w taki sposób - podsumował Królewski.
Bartosz - Wlaźlak
Bartosz WlaźlakDzisiaj · 19:42
Źródło: TVP Sport / weszlo.com

Przeczytaj również