Tak Wisła zareaguje na odejście Sancheza. Jasny przekaz od Królewskiego
Jordi Sanchez odejdzie z Wisły Kraków. Jarosław Królewski wykluczył nerwowe działania i awaryjny transfer w miejsce Hiszpana.
Sanchez świetnie rozpoczął obecny sezon. W siedmiu meczach strzelił sześć goli i przewodzi w klasyfikacji najlepszych snajperów Ekstraklasy. Kolejne bramki będzie zdobywał dla Pogoni Szczecin, która aktywowała klauzulę odstępnego zapisaną w jego kontrakcie.
Wśród kibiców od razu pojawiły się pytania, czy klub sprowadzi kogoś w miejsce Hiszpana. Królewski przyznał, że do klubu spływają oferty od agentów, ale na razie nikt nie trafi do Wisły.
- Nie będziemy podpisywać żadnego napastnika w trybie ASAP tylko po to, żeby zdążyć przed zamknięciem okienka. To nie jest nasz styl, więc nawet tego nie oczekujcie - przekazał Królewski.
- Będziemy przyglądać się sytuacji, ale ewentualnych wzmocnień należy spodziewać się raczej w zimowym oknie. Spokojnie, rozsądnie i bez pośpiechu. Zatrudnianie w pośpiechu zawodnika, który najwcześniej zagra dopiero po dziewięciu meczach rundy, nie jest dobrym rozwiązaniem. Mamy też konkretne cele transferowe, które chcemy zrealizować. To wymaga więcej niż 1–2 dni, a sam fakt, że ktoś jest wolnym zawodnikiem, nie wystarczy - wyjaśnił prezes Wisły.
- Przypomnę, że Jordi Sanchez dołączył do nas właśnie w drugiej rundzie ubiegłego sezonu, bez kwoty odstępnego. Warto więc zachować cierpliwość. W dwóch najbliższych meczach musimy poradzić sobie w składzie, który mamy. Potem wraca Jeremy i spokojnie działamy dalej - dodał.
- Na dziś Wisła ma zamknięte okno transferowe. Oczywiście zawsze coś może się zmienić w ostatniej chwili - w końcu to piłka. Jednak od pewnego czasu nasze decyzje wynikają z planu, a nie z presji zegara - podsumował Królewski.
Wisła w siedmiu meczach zdobyła jedenaście punktów i jest piąta w tabeli. W piątek zagra u siebie z Jagiellonią Białystok.