Lech dostał łomot od Crystal Palace. Bolesny początek w Lidze Europy

Lech dostał łomot od Crystal Palace. Bolesny początek w Lidze Europy
Przemyslaw Szyszka / pressfocus
Nieudany początek przygody Lecha Poznań z Ligą Europy. Mistrzowie Polski przegrali na wyjeździe z Crystal Palace 0:4.
Mistrzowie Polski rozpoczęli bez kompleksów. Od początku starali się długo utrzymywać piłkę. Gdy ją tracili, próbowali odpowiedzieć pressingiem.
Dalsza część tekstu pod wideo
Lech powinien objąć prowadzenie już w 2. minucie. Do podania za linię obrony wystartował Patrik Walemark, wyłożył piłkę w pole bramkowe, ale z kilku metrów fatalnie skiksował Mikael Ishak. Piłka po jego strzale nie poleciała do bramki, ale... na aut. To powinien być gol!
Po chwili gracze "Kolejorza" znów strzelali. Tym razem czujność bramkarza Crystal Palace sprawdził Walemark. Gospodarze się odgryzali. Najpierw było groźnie po akcji Stranda Larsena, a później jeden z obrońców zablokował strzał Yeremy'ego Pino.
W 10. minucie Terry Yegbe wykonywał wrzut z autu na wysokości własnego pola karnego. Posłał piłkę przed szesnastkę, między swoich kolegów, gdzie przejął ją Yeremy Pino. Gracz Crystal Palace wpadł w pole karne i pokonał Mateusza Lisa.
Lech mógł wyrównać. Najpierw rywale zablokowali strzał Luisa Palmy z pola karnego. Potem z woleja kropnął Ishak, ale piłka przeleciała nad okienkiem bramki Crystal Palace.
W 27. minucie było już 2:0 dla gospodarzy. Po rzucie rożnym gola dla Crystal Palace strzelił Chris Richards.
Lech miał okazje, w ofensywie nie grał źle, ale bardzo łatwo tracił gole. W 33. minucie Radosław Murawski sfaulował w polu karnym Pino. Jedenastkę na gola zamienił Strand Larsen.
Niewiele brakowało, a pierwsza połowa zakończyłaby się kuriozalnym samobójem Yegbe. Lecha od kolejnego nieszczęścia uratował minimalny spalony.
Po zmianie stron Lech szukał honorowego gola. Na początku drugiej połowy strzelali Ishak i Palma, ale nie byli w stanie poważniej zagrozić bramce Waltera Beniteza. Temperatura gry wyraźnie jednak spadła. Crystal Palace przyspieszało tylko od czasu do czasu, ale i tak mogło strzelić gola. W 76. minucie dogodną okazję zmarnował Eddie Nketiah.
W końcówce nieźle na bramkę strzelali piłkarze Lecha: najpierw Gurgul, potem Palma. Znów bez efektu bramkowego.
Mistrzowie Polski kończyli mecz w dziesiątkę. W 87. minucie po dwóch żółtych kartkach z boiska musiał zejść Murawski. Gospodarze natychmiast wykorzystali grę w przewadze. Gola strzelił Nketiah.
Lech wróci do gry w pucharach 15 października. Poszuka punktów w domowym meczu z Bayerem Leverkusen.
Bartosz - Wlaźlak
Bartosz WlaźlakDzisiaj · 22:50
Źródło: własne

Przeczytaj również