Lech miażdży w Lidze Europy. Co za kompromitacja Szwajcarów
Niebywałe! W nieco ponad pół godziny Lech Poznań wypracował sobie cztery bramki zaliczki nad FC Thun. Pomogła w tym fatalna dyspozycja szwajcarskiej defensywy. A do przerwy było 5:0.
Lech rozpoczął czwartkowe spotkanie bez nominalnego napastnika, Agnero wylądował na ławce, a Ishak jest kontuzjowany. Mimo tego "Kolejorz" nie miał żadnych problemów ze zdobywaniem bramek.
Wynik otworzył w 10. minucie po fantastycznym uderzeniu Walemarka. Szwed ściął do środka i kopnął tak precyzyjnie, że bramkarz Thun mógł jedynie pomarzyć o interwencji.
Chwilę później było jeszcze lepiej. Szwajcarzy zupełnie nie przypilnowali Sayyadmanesha, skupili się na sygnalizowaniu spalonego. Dzięki temu Irańczyk bez trudu wykorzystał podanie od Rodrigueza.
W 25. minucie Lech miał już trzy bramki zaliczki. Tym razem Gurgul obsłużył Walemarka, który lekkim strzałem pokonał Steffena. Thun jeszcze raz pokazało, że jest wręcz beznadziejnie dysponowane i nie ma żadnej odpowiedzi na prostopadłe podania.
W 31. minucie Poznaniacy strzelili czwartego gola. Kozubal wrzucił do Skrzypczaka, a stoper zdobył swoją drugą bramkę w barwach "Kolejorza". To była miazga przy Bułgarskiej. Potem na 5:0 podwyższył Murawski, a po przerwie na 6:0 Hakans i 7:0 Gumny. Sceny!
Przypomnijmy, że stawką tej rywalizacji jest awans do fazy ligowej Ligi Europy.
Oglądaj program LIVE po meczach Jagiellonii i Lecha na kanale Meczyki:
