Lech nie w komplecie stawił się w Emiratach. Co z transferem defensywnego pomocnika?

Lech Poznań w niedzielny wieczór szczęśliwie dotarł do Abu Zabi, gdzie spędzi dwa tygodnie na przygotowaniach do wznowienia rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Problemy jednak nie omijają lechitów, bo "Kolejorz" do Emiratów Arabskich nie dotarł w komplecie. Próbowaliśmy podpytać także, co się dzieje w temacie jedynego transferu, jakiego mistrz Polski jeszcze potrzebuje.
Niels Frederiksen jeszcze przed obozem podjął kilka mocnych decyzji o skreśleniu niektórych piłkarzy. Nowych klubów mogą szukać sobie Ian Hoffmann (wrócił z wypożyczenia) i Bryan Fiabema, który ma wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy. Obaj następne dni spędzą trenując we Wronkach z rezerwami "Kolejorza". Najbardziej zaskakującą decyzją była to o skreśleniu jedynego zdrowego nominalnego defensywnego pomocnika w kadrze pierwszego zespołu, czyli Timothego Oumy.
Duński trener mistrzów Polski stracił sierpliwość do Kenijczyka. Ten nie dość, że spóźnił się na obóz, to nie wykonał wszystkich zadać zleconych przez sztab w trakcie przerwy świątecznej. Frederiksen mimo problemów na tej pozycji postanowił zostawić Oumę w Polsce. Jednak nie jest tak, jak w przyapdku dwóch zawodników wymienionych wyżej. Kolejne decyzje co do Oumy, zostaną podjętę po powroie mistrzów Polski do kraju. Nie jest wykluczone, że ten dalej będzie figurował w planach Frederiksena. Trzeba też pamiętać, że wypożyczenie Kenijczyka nie może być skrócone, więc do końca sezonu będzie on piłkarzem Lecha.
To nie jedyne absencje w Emiratach
Jak udało nam się dowiedzieć, Lech nie doleciał w komplecie do Abu Zabi. Na pokładzie samolotu lecącego z Poznania do Dubaju zabrakło Yannica Agnero. Najwyższy transfer w historii klubu miał problemy wizowe. Zawodnik pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej i z tych względów do Emiratów Arabskich ma dolecieć najpóźniej w środę. Ta informacja wywołała pewne niezadowolenie w sztabie, ale być może już od wtorku Lech będzie na obozie w komplecie.
Podobne problemy miał Nigeryjczyk - Taofeek Ismaheel, ale on uporał się z tą kwestią nieco szybciej i zdażył przylecieć do Polski oraz wraz z drużyną wylecieć na zgrupowanie.
Co z transferem defensywnego pomocnika?
Lech cały czas szuka defensywnego pomocnika. Próbujemy ustalić, o jakiego zawodnika może chodzic, ale z naszych informacji wynika, że Lech już wytypował potencjalnych kandydatów i prowadzi zaawansowane negocjacje. Jednak na potencjalny transfer i przylot piłkarza do Abu Zabi będzie trzeba jeszcze poczekać.
Do Emiratów poleciał też Radosław Murawski, jednak jego rekonwalescencja jeszcze potrwa. Piłkarz będzie wprowadzany bezpiecznie do treningów i być może będzie gotowy do gry na przełomie lutego/marca.