Lech Poznań utopił półtora miliona. Kibice byli załamani
Lech Poznań widział w nim następcę Pedro Rebocho, który dzierżył status jednej z gwiazd PKO BP Ekstraklasy. Transfer za ponad 1,5 mln zł narobił apetytów, lecz Elias Andersson się nie sprawdził. Po odejściu z Polski było tylko gorzej. Dziś zmienia kluby niczym rękawiczki.
W lipcu 2023 roku na opuszczenie Lecha Poznań zdecydował się Pedro Rebocho. Boczny obrońca trafił do Al-Khaleej i szybko potwierdził swoją klasę, wszak od blisko trzech lat wyróżnia się w Saudi Pro League. Jego odejście narobiło jednak problemów szefostwu "Kolejorza".
Urzędujący mistrz Polski musiał znaleźć następcę dla Rebocho, co stało się zaskakująco szybko. Trzy tygodnie po odejściu 31-latka działacze sięgnęli po Eliasa Anderssona. Szwed przyszedł z Djurgarden.
Sprowadzenie jednokrotnego reprezentanta Szwecji kosztowało 400 tys. euro, co w przeliczeniu na polską walutę dawało ponad 1,5 mln zł. Nowy nabytek szybko stał się ważnym ogniwem. W swoim pierwszym sezonie w PKO BP Ekstraklasie na koncie Anderssona znalazły się 23 występy i trzy asysty. Dorobek poprawił o jedno ostatnie podanie w meczu eliminacji do Ligi Konferencji.
Wraz z upływem czasu defensor zaczął jednak notować coraz większe wahania formy. Fakt ten wyprowadzał z cierpliwości nie tylko kibiców, ale i sztab szkoleniowy. Fani chcieli się go jak najszybciej pozbyć. Mariusz Rumak zaczął go z kolei sadzać na ławce kosztem Barry’ego Douglasa.
Drugi sezon przy Bułgarskiej był dla Anderssona istną katastrofą. 30-latek otrzymał tylko cztery szanse, które przełożyły się na zaledwie 169 minut. Coraz gorsza sytuacja lewego obrońcy zbiegła się w czasie z wejściem do zespołu Michała Gurgula. Szwed znalazł się na bocznym torze i musiał zmienić drużynę.
Pod koniec stycznia 2025 roku wielki niewypał Lecha został wypożyczony do Viborgu. W Danii miał się odbudować, jednak zamiast tego wpadł w jeszcze większe tarapaty. Po czerwonej kartce otrzymanej w meczu Kopenhagą na dobre stracił szansę na grę. Do końca rozgrywek spędził na murawie już tylko 63 minuty.
Po zakończeniu wypożyczenia Andersson wrócił do Poznania, ale zgodnie z przewidywaniami, nie miał już szans na występy. Lech utopił ponad 1,5 mln zł i we wrześniu 2025 roku oddał go bez żalu. Szwed przeniósł się do Randers. Tam było jednak tylko gorzej. Przez całą rundę jesienną ani razu nie pojawił się na boisku.
Na początku stycznia kontrakt byłego zawodnika "Kolejorza" z Randers został rozwiązany. Po długich poszukiwaniach znalazł jednak nowy klub. Kilka dni temu zasilił Nordic United FC z II ligi szwedzkiej.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.