Lech wygrał po szokującej końcówce! Nie do wiary, co zrobił Drągowski [WIDEO]

Lech wygrał po szokującej końcówce! Nie do wiary, co zrobił Drągowski [WIDEO]
screen
Lech Poznań wygrał na wyjeździe z Widzewem 3:2. Mistrzowie Polski zdobyli trzy punkty w szokujących okolicznościach. Pomógł im Bartłomiej Drągowski.
Lech świetnie rozpoczął mecz. Mistrzowie Polski objęli prowadzenie już w 6. minucie. Prawym skrzydłem szarpnął Patrik Walemark, łatwo minął obrońcę i dośrodkował w pole karne do zostawionego bez opieki Antoniego Kozubala. Ten strzelił bez przyjęcia poza zasięgiem Drągowskiego.
Dalsza część tekstu pod wideo
Widzew mógł wyrownać w 10. minucie. Po wrzutce w pole karne skiksował Joel Pereira, ale piłka szczęśliwie dla niego przeleciała nad poprzeczką.
Gospodarze rzucili się do ataku, ostrzeliwali bramkę Mateusza Lisa i... stracili drugiego gola. W 22. minucie Lech wyprowadził mistrzowską kontrę: z piłką pociągnął Walemark, zagrał w pole karne do Allahyara Sayyadmanesha, a ten chytrym uderzeniem trafił do bramki Widzewa. Drugi strzał i drugi gol dla Lecha!
Łodzianie znów zaatakowali. Pięknie z rzutu wolnego przymierzył Fran Alvarez, ale rewelacyjnie jego uderzenie zatrzymał Lis.
W 27. minucie Widzew złapał kontakt z Lechem. Błąd przy długim podaniu popełnił Pereira, który źle podawał piłkę w kierunku Lisa. Przejął ją Fornalczyk, wyłożył do Świderskiego, a ten z bliska wpakował ją do bramki.
Lech przeczekał trudniejszy moment i ruszył do ataku. W 35. minucie mocno z dystansu strzelił Murawski, ale Drągowski sparował piłkę zmierzającą w okienko.
Mecz trzymał w napięciu. Widzew wyrównał w 53. minucie. Jego akcję bramkową zaczął Steve Kapuadi, który na własnej połowie dryblował między graczami Lecha, ruszył do przodu i prostopadle zagrał w kierunku Fornalczyka. Skrzydłowy Widzewa kompletnie zaskoczył Lisa: zobaczył, że bramkarz opuścił linię bramkową i z ostrego kąta wpakował piłkę do siatki.
Lech od razu ruszył do ataku i mógł wrócić na prowadzenie. Znów pokazał się Walemark, ale Dragowski świetnie zatrzymał jego ostry strzał.
Mistrzom Polski udało sie okiełznać entuzjazm Widzewa. W 76. minucie mieli kolejną świetną okazję: w pole karne zagrał Michał Gurgul, a Gustav Berggren, który sekundy wcześniej wszedł na boisko, kopnął tuż obok słupka. Chwilę później z rzutu wolnego przymierzył Palma, ale znakomicie na linii zachował się Drągowski.
W końcówce Widzew się cofnął i czekał na swoją szansę. Miał ją w 90. minucie, gdy po rzucie wolnym na bramkę główkował Giannis Papanikolaou, ale świetnie bronił Lis. Po chwili w polu karnym upadł Mateusz Żyro. Sędzia pierwotnie podyktował rzut karny za faul Wojciecha Szymczaka, ale po analizie decyzja została zmieniona. Wcześniej na na spalonym był Steve Kapuadi.
Lech decydującego gola strzelił w doliczonym czasie gry. Zawdzięcza go rywalom - daleko za pole karne wybiegł Bartłomiej Drągowski, ale pogubił się, nie porozumiał z Marcelem Krajewskim, ostatecznie zgubił piłkę, a jego błąd wykorzystał Luis Palma. Honduranin z dystansu kopnął do pustej bramki. 3:2! Na stadionie, na którym było głośno jak w ulu, zapadła grobowa cisza.
Lech dzięki wygranej awansował na 2. miejsce w tabeli. Traci dwa punkty do liderującej Legii, ale rozegrał o dwa mecze mniej. Widzew jest dopiero 13.
Bartosz - Wlaźlak
Bartosz WlaźlakDzisiaj · 22:12
Źródło: własne

Przeczytaj również