Lehmann zainwestował i stracił fortunę. Sprawą zajął się sąd
Jens Lehmann zainwestował w firmę zajmującą się sztuczną inteligencją i stracił fortunę. Sprawa trafiła na wokandę.
W trakcie kariery Jens Lehmann przywdziewał trykoty Schalke, Milanu, Borussii Dortmund, Arsenalu czy Stuttgartu. Zakończył karierę w 2011 roku.
Po odwieszeniu butów na kołek 56-letni Niemiec był asystentem trenera w Augsburgu i członkiem zarządu Herthy Berlin. Zasłynął także z mocy wybryków.
Lehmann zaatakował kierowcę na autostradzie oraz pobił operatora kamery po starciu Bundesligi. W międzyczasie obraził Denisa Aogo na tle rasistowskim.
W ostatnich latach dokonał za to ataku piłą łańcuchową na garaż sąsiada. Został również przyłapany na jeździe na podwójnym gazie. Teraz ponownie zrobiło się o nim głośno. O szczegółach informuje Bild.
W 2020 roku 56-letni Niemiec miał zainwestować pół miliona euro w firmę zajmującą się sztuczną inteligencją. Cena akcji wynosiła około jednego euro, choć ich rynkowa wartość wynosiła około 6,50 euro.
Nieudana akwizycja innej firmy doprowadziła jednak do spadku rynkowej wartości akcji. Lehmann stracił około 330 tysięcy euro (około 1,42 miliona złotych). Obwinia za to kancelarię audytorską. Zarzuca, że ta nie ostrzegła go o przeznaczeniu jego środków oraz o związanym z tym ryzyku. Żąda 572 tysięcy euro odszkodowania (około 2,46 miliona złotych).
Sprawa trafiła do sądu. Adwokat Lehmanna uznaje, że jego klient został wprowadzony w błąd i powinien mieć możliwość wycofania się z inwestycji.
Wszystko wskazuje na to, że rozstrzygnięcie sprawy może potrwać wiele lat. Na obecną chwilę akcje firmy są warte mniej niż jedno euro za sztukę.