Lewandowski z piękną bramką, Messi z asystą! Polak nie uwierzy w wynik hitu
Inter Miami zrobił wszystko, aby pokonać Chicago Fire. Gościom zabrakło jednak skuteczności, zespół Roberta Lewandowskiego wywalczył remis 1:1 (1:0) w hicie MLS.
Pierwszy kwadrans był imponujący w wykonaniu Fire. Błyszczał przede wszystkim Lewandowski, który wyróżniał się aktywnością na tle reszty drużyny. Już w 4. minucie Polak wywalczył żółtą kartkę dla Segovii.
Po chwili zaś napastnik powinien mieć na koncie asystę. Idealnie wyłożył piłkę do Loda, ale jego strzał pomknął nad poprzeczką. W końcu jednak przewaga gospodarzy została udokumentowana.
Gutman ruszył lewym skrzydłem, dostrzegł "Lewego" i wrzucił w pole karne. Polak wyprzedził towarzyszącego mu stopera, wyciągnął nogę i skorzystał z idealnej centry. Po efektownym uderzeniu piłka zatrzepotała w siatce, od 10. minuty Inter prowadził. Szczegóły opisaliśmy TUTAJ.
Szkopuł w tym, że na tym skończyła się dobra gra Fire. Inter nie tyle doszedł do głosu, co zakrzyczał przeciwników. Gospodarzy ratował jedynie Brady, golkiper raz za razem notował fantastyczną interwencję. Doskonale zatrzymał nie tylko Berterame'a ale też Messiego. Argentyńczyk oddawał znacznie więcej uderzeń niż Lewandowski, ale jego słabością pozostawała skuteczność.
Po zmianie stron nacierający goście w końcu zrobili swoje. Trzeba przy tym przyznać, że dopisywało im mnóstwo szczęścia. W 48. minucie Messi znów przegrał pojedynek z Bradym, a dobitkę Berterame'a zablokował Allen. Ostatni piłki dotknął jednak Meksykanin, więc Inter nie powinien otrzymać rzutu rożnego. Mimo tego sędzia wskazał na korner.
Futbolówkę ustawił Argentyńczyk i wzorowo wrzucił do niekrytego Casemiro. Brazylijczyk uderzył poza zasięgiem golkipera rywali. Remis 1:1, na który Inter zapracował, ale gola strzelił w sposób nieprawidłowy.
W kolejnych minutach goście wciąż przeważali, a Fire było biernym obserwatorem. Jednocześnie Brady miał już nieco mniej pracy. Pod koniec spotkania gospodarze ruszyli z groźną kontrą, ale Barroso pogubił się i akcja w przewadze nijak nie została wykorzystana.
Już w doliczonym czasie gry Lewandowski spiął się z Frayem. Doszło nawet do tego, że Polak runął w polu karnym, ale "jedenastki" nie odgwizdano. Chwilę później St. Clair zanotował swoją jedyną paradę tego wieczoru, kiedy powstrzymał centrostrzał z rzutu wolnego.
W samej końcówce Messi wywalczył rzut wolny kilkadziesiąt metrów przed bramką Fire. Mimo tego Argentyńczyk uderzył, a jego strzał zablokował mur. Tym samym ekipy podzieliły się punktami po remisie 1:1 (1:0), chociaż z przebiegu meczu trudno w takie rozstrzygnięcie uwierzyć. Chicago zajmuje czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej, Inter jest drugi.