Linetty odrzucił zagraniczne oferty. Czeka na decyzję Lecha? [NASZ NEWS]

Linetty odrzucił zagraniczne oferty. Czeka na decyzję Lecha? [NASZ NEWS]
LaPresse / pressfocus
Tomasz - Włodarczyk
Tomasz WłodarczykDzisiaj · 14:16
Karol Linetty rozpoczął treningi z Lechem Poznań. Klub oficjalnie mówi: to kurtuazja i nic nie znaczy. Ale czy faktycznie, już zakulisowo, “Kolejorz” może myśleć o podpisaniu kontraktu z wychowankiem klubu, którego ma pod ręką? Po cichu analizować sytuację, zwłaszcza, że ciągle szuka piłkarzy na tę samą pozycję.
W poniedziałek Lech Poznań ogłosił, że Karol Linetty gościnnie trenuje przy Bułgarskiej. Na zajęciach pojawił się na początku tygodnia. Pracował też z drużyną we wtorek. 31-latek pozostaje bez klubu po tym, jak rozwiązał kontrakt z Kocaelisporem.
Dalsza część tekstu pod wideo
“Kolejorz” w oficjalnym przekazie zarzeka się, że nie rozważa podpisania kontraktu z środkowym pomocnikiem. Na wtorkowej konferencji przed meczem z Aarhus podkreślił to sam Niels Frederiksen. Sprawa wydaje się być jasna:
- To ważne, żeby przedstawić właściwą perspektywę. Znamy tego zawodnika, ma wysoką jakość, ale jest tutaj dlatego, że jest naszym wychowankiem i pomagamy mu utrzymać formę. Tylko dlatego tutaj trenuje, nie ma żadnych planów, by dołączył do nas na stałe - zapewnił.
Sam zawodnik nie zabiera głosu, ale na pewno taką propozycję poważnie by rozważył. Według naszych informacji w ostatnim czasie odrzucił dwie zagraniczne propozycje: Konyasporu i Łudogorca. Myśli o powrocie do Polski, a tu naturalnym wyborem byłby Lech.
"Kolejorz" wykonuje gest wobec zasłużonego wychowanka i wygląda na to, że na tym się skończy, choć właśnie w Poznaniu życie pokazało, że takie zaproszenia przeradzały się w coś trwalszego. Tak było w przypadku Roberta Gumnego, który rok temu również gościnnie trenował pod okiem Nielsa Frederiksena, aż Duńczyk dał zielone światło na podpisanie zawodnika.
Lech nie kryje się z tym, że szuka zawodnika na pozycję numer sześć/osiem w obliczu potencjalnego transferu Antoniego Kozubala. Na środowym meczu z Aarhus mają oglądać go kluby Bundesligi.
W przypadku środka pola klub nie działa tak szybko, jak ze sprowadzeniem bramkarza czy środkowego obrońcy. Powodów może być kilka: transfer Kozubala nie jest wystarczająco blisko, część kandydatów odpadła/odmówiła, lub klub mierzy na tyle wysoko, że cały czas czeka na decyzję wytypowanych opcji.
Możliwe, że Lech szuka wyżej od Linettego lub inaczej profiluje charakterystykę zawodnika na tę pozycję, dlatego zamyka przed nim drzwi do podpisania kontraktu. Jednak faktem jest, że Frederiksen ma Polaka na darmowych testach, pod swoim okiem. Duńczyk raczej nie należy do osób zapierających się na siłę, gdyby zmienił zdanie wobec piłkarza, więc kto wie?
Oprócz tego, że Linetty nie jest kotem w worku i ma kartę na ręku, ma kilka argumentów, żeby mimo wszystko, po cichu, brać go pod uwagę:
1. Człowiek z DNA Lecha i zerowe ryzyko aklimatyzacji

Są transfery, które wymagają miesięcy na adaptację, naukę języka czy oswojenie się z presją trybun. W przypadku wychowanka akademii we Wronkach ten problem nie istnieje. Linetty doskonale wie, co znaczy grać dla Lecha, zna środowisko i ciężar oczekiwań. Podobnie jak w przypadku powrotu Roberta Gumnego, wejście do szatni byłoby naturalne, a rola mentora dla młodych graczy wchodzących z akademii – cenna. Motyw “Powrotu Wychowanka” to też ciekawy argument w spójnej filozofii funkcjonowania Lecha.
2. Ogromne doświadczenie

Linettego nie trzeba budować od zera. Po blisko dekadzie w Serie A (ponad 250 meczów w w barwach Sampdorii i Torino) oraz 47 występach w reprezentacji Polski, w minionym sezonie grał w tureckiej Süper Lig. Łącznie w barwach Kocaelisporu rozegrał 28 spotkań (z czego 25 w lidze), spędzając na boisku ponad 1500 minut. Oznacza to, że Lech pozyskałby zawodnika gotowego do rywalizacji.
3. Twarde liczby: stabilizacja, odbiór i selekcja podań

Choć w Turcji Linetty nie błyszczał w statystykach ofensywnych (3 asysty, brak goli), to jego wskaźniki mogą odpowiadać potrzebom nowoczesnej „szóstki” lub doskakującej „ósemki”:
  • Zanotował 82,3 procent celnych podań (478 udanych zagrań) oraz niemal 69 procent skuteczności przy długich piłkach. Do tego wykreował 28 okazji bramkowych.
  • Praca w destrukcji: W minionych rozgrywkach zaliczył 31 odbiorów, 19 przechwytów oraz 74 odzyskane piłki - w tym 9 na połowie rywala. Wygrał 63 pojedynki, w tym miał 54 procent skuteczności w starciach powietrznych. 55 popełnionych fauli i 7 żółtych kartek dobrze oddają jego rolę – gracza, który nie unika walki.
Podpisanie kontraktu z Linettym jako wolnym zawodnikiem wydaje się dla Lecha Poznań ruchem o minimalnym ryzyku i sporym potencjale. Znów przywołując przykład Gumnego: jako zawodnik do intensywnej rotacji na trzech frontach to ciekawe nazwisko. Polak na pewno musiałby porozumieć się co do warunków finansowych, ale poza wypłatą jedna sprawa jest nadrzędna. Niels Frederiksen musi go chcieć i przekonać się do niego.
Jeśli wbrew sygnałom wysyłanym przez klub i trenera jest na to szansa, to dużo zależy od Linettego, który lepszej okazji do pokazania się Duńczykowi mieć nie będzie.

Przeczytaj również