Liverpool kupił go 125 mln euro. Na razie nie błyszczy. "Został wrzucony na głęboką wodę"
W trakcie letniego okna transferowego do Liverpoolu trafił Bradley Barcola. Reprezentant Francji kosztował istną fortunę, a z klubem przywitał się... kontuzją. Głos na jego temat zabrał Andoni Iraola.
Liverpool znów nie oszczędzał na rynku i wydał aż 125 mln euro na wzmocnienie ataku. Do klubu trafił Bradley Barcola z PSG.
Reprezentant Francji rozegrał do tej pory cztery mecze, notując w tym czasie 176 minut. Podczas spotkania z Fulham doznał jednak kontuzji. Po badaniach okazało się, że nie jest to nic poważnego
Wejścia 24-latka do zespołu nie należy jednak do najlepszych. Barcola nadal czeka na swój pierwszy udział przy golu. Jak przyznał Andoni Iraola, potrzebuje on jeszcze czasu, aby przystosować się do gry na wyższej intensywności. Nigdy wcześniej nie rywalizował w Anglii.
- W przypadku Bradleya im więcej razy zagra, tym będzie lepszy. Został wrzucony na głęboką wodę bez minut z okresu przygotowawczego, ale jest w dobrej formie i, jak wszyscy zawodnicy przychodzący z innych lig, będzie potrzebował trochę czasu, by dostosować się do tempa Premier League. Jest przyzwyczajony do gry na wysokim poziomie - przyznał
Kolejny mecz "The Reds" odbędzie się w niedzielę. Gigant zmierzy się na wyjeździe z Bournemouth. Początek spotkania o godzinie 15:00.
Po czterech kolejkach podopieczni trenera Iraoli mają na koncie zaledwie sześć punktów. W ligowej tabeli przekłada się to na szóstą lokatę.