Magiczny wieczór Realu! City znokautowane w Madrycie
Real Madryt zrobił wielki krok do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. "Królewscy" w pierwszym meczu 1/8 finału wygrali z Manchesterem City aż 3:0! Hattricka w 15 minut ustrzelił niesamowity Federico Valverde.
Od początku mecz był żywy. Courtois został zatrudniony już w 6. minucie. Nie miał żadnych problemów z zatrzymaniem strzału Semenyo z dystansu. Po chwili odpowiedział Real, ale strzał Diaza obronił Donnarumma.
Goście szukali swoich okazji. Aktywny w ich szeregach był Doku. W 18. minucie groźnie z dystansu strzelił Silva.
Kolejne minuty należały do Realu. Gospodarze objęli prowadzenie w 19. minucie. Po długim podaniu Courtois (!) szarpnął Valverde, który minął O'Reilly'ego i Donnarummę i z ostrego kąta wpakował piłkę do bramki.
Manchester City sprawiał wrażenie oszołomionego. Wkrótce został skarcony jeszcze raz. Piłka po podaniu Viniciusa i rykoszecie od Diasa znów trafiła do Valverde. Po jego płaskim strzale z pola karnego Donnarumma nie miał nic do powiedzenia.
Kapitan Realu rozgrywał mecz życia. Jeszcze w pierwszej połowie skompletował hat-tricka. W polu karnym ośmieszył Guehiego, przerzucił nad nim piłkę i z bliska wpakował ją do bramki. 3:0, City na kolanach!
Goście mogli się z nich podnieść na początku drugiej połowy. Courtois niepewnie interweniował po rzucie rożnym, piłka trafiła do O'Reilly'ego, ale ten kolanem nie potrafił skierować jej do pustej bramki.
Real powinien podwyższyć prowadzenie w 58. minucie. Za wykonanie rzutu karnego zabrał się wtedy Vinicius, lecz uderzył fatalnie. Piłkę po jego strzale odbił Donnarumma.
Brazylijczyk próbował się zrehabilitować, w ciągu kilku minut groźnie atakował pole karne gości, ale jego akcje były nieskuteczne. Blisko szczęścia był też Gueler - piłka po jego strzale z dystansu przeszła nieznacznie obok słupka.
City mogło wrócić do gry w 68. minucie. Piłkę w pole bramkowe wstrzelił Semenyo, tyle że Ruediger sprzątnął piłkę z nogi składającemu się do uderzenie Haalandowi.
Goście mieli kolejną szansę w 75. minucie. Piłkę przed bramką stracił Pitarch, przejął ją O'Reilly, a jego strzał z paru metrów obronił Courtois.
Real obronił trzybramkową przewagę do końca spotkania. Gospodarze grali agresywnie, nie pozwalali ekipie Pepa Guardioli na zbyt wiele. Zaliczki będą bronili we wtorek w Manchesterze.