Mecz sezonu w Ekstraklasie! Siedem goli w hicie, sensacyjny bohater
Niedzielne spotkanie Lecha Poznań z Rakowem Częstochowa obfitowało w gole i emocje. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną "Kolejorza" 4:3. O wszystkim przesądził gol piętą Yannicka Agnero.
Starcie przy Bułgarskiej zaczęło się od mocnego uderzenia. Gurgul za mocno zagrał do Mrozka, ten faulował Makucha, a efektem był rzut karny. "Jedenastkę" na gola pewnie zamienił Jonatan Braut Brunes.
Lech mógł szybko odpowiedzieć, lecz Leo Bengtsson trafił w poprzeczkę. Po chwili gospodarze domagali się rzutu karnego, reklamując zagranie Ariela Mosóra. Po analizie VAR arbiter przychylił się do tego stanowiska, a rzut karny wykorzystał Mikael Ishak.
Obaj bramkarze mieli w kolejnych minutach mnóstwo pracy. Zych zatrzymał Ishaka, a Mrozek dobrze interweniował po strzale Repki. Jeszcze przed przerwą kibice doczekali się jednak dwóch kolejnych goli.
Mrozek zatrzymał strzał Brunesa w 37. minucie, ale musiał skapitulować po dobitce Jeana Carlosa Silvy. "Kolejorz" odpowiedział tuż przed końcem pierwszej połowy, gdy Palma wykończył świetną akcję Gholizadeha.
Na początku drugiej połowy piłkarze Lecha raz po raz zatrudniali Zycha. Znakomicie bronił strzały Bengtssona oraz Palmy. W 56. minucie nie miał już jednak szans w pojedynku z Miliciem.
Po drugiej stronie boiska szalał Ivi Lopez. Jeden strzał Hiszpana obronił Mrozek, ale w 74. minucie pomocnik popisał się znakomitym uderzeniem z rzutu wolnego i doprowadził do wyrównania.
Później do siatki trafił jeszcze Stratos Svarnas. Radość "Medalików" nie trwała jednak długo, bo analiza VAR wykazała, że piłkarz znajdował się na spalonym. Wysoko nad poprzeczką huknął z kolei Lamine Diaby-Fadiga.
W doliczonym czasie gry bohaterem został Yannick Agnero. Napastnik trafił do siatki po strzale piętą, a Lech wygrał ostatecznie z Rakowem 4:3.
Dzięki temu "Kolejorz" zrównał się punktami z liderującą Jagiellonią. "Medaliki" zajmują piątą lokatę, tracąc cztery punkty do czołowej dwójki.