Media: Znany selekcjoner podał się do dymisji. Szok przed mundialem
W reprezentacji Maroka może dojść do absolutnego wstrząsu. Santi Aouna z portalu Footmercato przekazał, że Walid Regragui nie chce dłużej prowadzić "Lwów Atlasu".
Regragui w sierpniu 2022 roku objął Marokańczyków. Podczas poprzedniego mundialu osiągnął historyczny sukces, docierając z drużyną do półfinału mistrzostw świata. W meczu o brąz ekipa z Afryki przegrała z Chorwacją.
Podopieczni 50-latka byli kandydatami do wygrania niedawnej edycji Pucharu Narodów Afryki. W finale przegrali jednak z Senegalem. Tamten mecz przeszedł do historii ze względu na zamieszanie związane z rzutem karnym dla gospodarzy. Senegalczycy uważali, że sędzia ich skrzywdził, więc na kilkanaście minut zeszli do szatni. Zgodzili się dokończyć rywalizację, po czym Brahim Diaz podszedł do jedenastki i ją zmarnował, uderzając a'la Panenka. Miało to miejsce w doliczonym czasie drugiej połowy przy stanie 0:0. W dogrywce Sadio Mane i spółka triumfowali 1:0.
Porażka w takich okolicznościach raczej nie wpłynęła szczególnie negatywnie na postrzeganie selekcjonera Maroka. Nic nie wskazywało na to, aby działacze chcieli zakończyć współpracę z 50-latkiem. To sam zainteresowany miał wyjść z taką inicjatywą.
Santi Aouna poinformował, że Regragui chce opuścić reprezentację. Selekcjoner podał się do dymisji. Na razie marokańska federacja nie zdecydowała, czy pozwoli mu na odejście.
- Regragui wiedział, że jego przyszłość zależy od wyników w Pucharze Narodów Afryki. Trudno obwiniać wyłącznie jego za porażkę. W futbolu wszystko zmienia się bardzo szybko, a Maroko było o jeden rzut karny od triumfu. Jeden rzut karny od tego, aby Regragui umocnił swoją legendę. 50-latek podjął jednak decyzję o odejściu. Jest zmęczony i nie chce kontynuować pracy, chociaż za mniej niż pół roku rozpocznie się mundial - czytamy na łamach portalu Footmercato.
Maroko rozpocznie zmagania na mistrzostwach świata 14 czerwca, mierząc się z Brazylią. W fazie grupowej "Lwy Atlasu" zagrają jeszcze ze Szkocją i Haiti.