Miał być większym talentem od Mbappe. Głowa boli, gdzie gra w wieku 27 lat

Miał być większym talentem od Mbappe. Głowa boli, gdzie gra w wieku 27 lat
Icon Sport / pressfocus
Szwajcarskie Obserwatorium Futbolu (CIES) stwierdziło, że jest bardziej obiecującym piłkarzem od Kyliana Mbappe. Chciały go Napoli, Arsenal czy Real Madryt. Alban Lafont nie rozwinął się tak, jak tego oczekiwano. Trudno uwierzyć, gdzie występuje w wieku 27 lat.
Alban Lafont stawiał pierwsze piłkarskie kroki w akademii Tuluzy. Do seniorskiej kadry został włączony bardzo wcześnie. Zasilił jej szeregi w lipcu 2015 roku, gdy miał zaledwie 15 lat. Zadebiutował kilka miesięcy później, tym samym zapisując się na kartach historii francuskiego futbolu.
Dalsza część tekstu pod wideo
Golkiper rozegrał pierwsze spotkanie w seniorskim zespole Tuluzy 28 listopada 2015 roku. Wystąpił w wygranym 2:0 meczu 15. kolejki Ligue 1 przeciwko OGC Nice. Wybiegł na boisko, mając 16 lat i 310 dni, tym samym stając się najmłodszym bramkarzem, który kiedykolwiek zagrał w Ligue 1. Jego rekord pozostaje niepobity.
Przez resztę sezonu 2015/16 Lafont był podstawowym bramkarzem Tuluzy. W jego trakcie rozegrał 24 spotkania, w których zachował w sumie osiem czystych kont. Z uwagi na swój młody wiek i pewne miejsce w składzie pierwszoligowego zespołu był nazywany przyszłością reprezentacji Francji.
O Lafoncie było niezwykle głośno, przez co oczekiwania wobec niego były znacznie wyższe niż w przypadku jego rówieśników. W konsekwencji oceniano go wyjątkowo surowo. Mimo to w Tuluzie w dużej mierze wywiązywał się ze swoich obowiązków, pozostając przez dwa kolejne sezony podstawowym bramkarzem klubu.
W lutym 2018 roku Szwajcarskie Obserwatorium Futbolu (CIES) opublikowało listę 50 najbardziej obiecujących zawodników z Europy mających poniżej 20 lat. Golkiper znalazł się na drugim miejscu tuż za plecami swojego rówieśnika Gianluigiego Donnarummy. Lafont uplasował się wyżej od np. Kyliana Mbappe czy Martina Odegaarda.
Wydawało się więc, że wychowanek Tuluzy jest gotowy na jeszcze większe wyzwania. L’Equipe przekazało, że ofertę za piłkarza szykuje Napoli, które poszukiwało następcy dla Pepe Reiny. Utalentowany golkiper trafił jednak do innego włoskiego klubu. Na początku sezonu 2018/19 przeniósł się do Fiorentiny za zaledwie osiem milionów euro.
Co ciekawe, "Azurri" nie byli jedynym zespołem, który interesował się Lafontem. Bramkarz w wywiadzie dla Midi Libre wyznał, że odmówił Arsenalowi. Zdradził, iż postawił na transfer do Florencji z uwagi na większe perspektywy rozwoju. Swojej decyzji na tamten moment nie żałował.
- Dlaczego odrzuciłem Arsenal? Jestem bardzo szczęśliwy, że trafiłem do Fiorentiny i jestem przekonany, że tutaj mam większe szanse na rozwój - mówił Lafont.
Młodzieżowy reprezentant Francji z miejsca stał się pierwszym bramkarzem Fiorentiny. Początkowo wygrywał rywalizację o miejsce w pierwszym składzie z Bartłomiejem Drągowskim, ciesząc się większym zaufaniem Stefano Pioliego. W pierwszym miesiącu na Półwyspie Apenińskim radził sobie całkiem nieźle.
Wraz z upływem czasu Lafont zaczął prezentować się coraz gorzej. Jego sytuację skomplikowało odejście dotychczasowego szkoleniowca. Nowym trenerem Fiorentiny został Vincenzo Montella, który zamierzał zrezygnować z Francuza. Golkiper został odsunięty na boczny tor dopiero po zakończeniu sezonu.
Wraz ze zwieńczeniem rozgrywek dobiegło końca wypożyczenie Drągowskiego do Empoli. Polak został pierwszym wyborem nowego trenera, przez co Lafont nie mógł liczyć na regularną grę. W rezultacie na początku sezonu 2018/19 golkiper trafił na dwuletnie wypożyczenie do Nantes.
Po powrocie do Francji bramkarz wyraźnie odżył. W 29 meczach zachował 11 czystych kont. Dzięki dobrej grze wzbudził zainteresowanie mocniejszych klubów. Corriere dello Sport przekazało, że znalazł się na celowniku Realu Madryt. Lafont miał być zmiennikiem Thibaut Courtois, aby w przyszłości zostać pierwszym golkiperem klubu.
Wychowanek Tuluzy kontynuował jednak swoją karierę w Nantes. W sezonie 2020/21 dostawał więcej minut, lecz częściej wyciągał piłkę z siatki. Mimo to francuski klub skorzystał z klauzuli wykupu i po zakończeniu rozgrywek sprowadził go do siebie, płacąc Fiorentinie 7,5 miliona euro.
W sezonach 2021/22 i 2022/23 Lafont był kapitanem Tuluzy. W ich trakcie prezentował się solidnie. We wrześniu 2022 roku zapracował nawet na debiutanckie powołanie do seniorskiej reprezentacji Francji. W meczach Ligi Narodów UEFA nie podniósł się jednak z ławki rezerwowych.
Poważniejsze problemy Lafonta w Nantes pojawiły się dopiero w ubiegłym sezonie. W listopadzie 2024 roku zaczął być pomijany przy ustalaniu meczowej kadry. W pierwszej drużynie nie zagrał już do końca rozgrywek. Został nawet zesłany do zespołu rezerw, w którym zaliczył w sumie sześć występów.
Było jasne, że bramkarz musi poszukać swojej szansy na regularną grę w innym klubie. Na początku trwającego sezonu został więc wypożyczony do Panathinaikosu Ateny. Niedługo po transferze podjął decyzję o zmianie obywatelstwa na iworyjskie. Do tej pory rozegrał w kadrze Wybrzeża Kości Słoniowej trzy mecze. Z kolei w greckim klubie zaliczył 28 występów, w których zachował dziesięć czystych kont. W ostatnim czasie, mając 27 lat, stał się pierwszym wyborem Rafy Beniteza.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.
Filip - Węglicki
Filip WęglickiDzisiaj · 12:06
Źródło: Szwajcarskie Obserwatorium Futbolu, L’Equipe, Corriere dello Sport, Midi Libre

Dyskusja

Przeczytaj również