Mieli rządzić ligą, a są na dnie. "Każdy może spaść"
Legia Warszawa, Widzew Łódź i Pogoń Szczecin znalazły się w gronie drużyn zaangażowanych w walkę o utrzymanie w Ekstraklasie. Na kanale Meczyki o sytuacji na dole tabeli mówili Bartosz Gleń, Tomasz Włodarczyk i Bartłomiej Kalinkowski.
Legia i Widzew znajdują się w strefie spadkowej, Pogoń jest tuż nad nią. Przed sezonem wszystkie z tych klubów zgłaszały wielkie aspiracje. Mierzyły przynajmniej w awans do europejskich pucharów.
- Nie ma żartów. Każdy punkt jest na wagę złota i trzeba jak najszybciej się ogarnąć, bo - patrząc z ich perspektywy - może być niefajnie - komentował Bartosz Gleń.
Legia zaliczyła w lidze aż jedenaście meczów z rzędu bez zwycięstwa. Remis, który wydarła w meczu z Arką, może mieć ogromne znaczenie dla końcowego układu tabeli.
- To brzmi banalnie, ale dla tych drużyn każdy mecz jest teraz jak finał. Gdyby Colak nie wyrównał w ostatnich minutach, Arka odjechałaby Legii na 5 punktów, mając do tego lepszy bilans w dwumeczu. To byłby dystans dwóch wygranych - dla kogoś, kto nie potrafi wygrać w lidze od 28 września, dwa zwycięstwa - jak widać - są problemem - podkreśla Włodarczyk.
Ciekawy punkt widzenia przedstawił Bartłomiej Kalinkowski. Według niego nie wszyscy, którzy są zaangażowani w walkę o utrzymanie, zdają sobie sprawę z powagi sytuacji.
- Kluczem, żeby nie spaść, jest to, by jak najszybciej zdać sobie sprawę, że to się może wydarzyć - niezależnie od tego, czy jesteś Legią, Pogonią czy Widzewem, który wydaje miliony. Każdy może spaść, a mam wrażenie, że nie do końca wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Czytając różne wypowiedzi osób zarządzających, mam wrażenie, że są nieco w innej rzeczywistości, uważając, że takie sytuacje nie mają racji bytu - ocenił Kalinkowski.
Oglądaj "Program piłkarski" na kanale Meczyki:
