Mioduski na szefa FIFA?! Jest reakcja Bońka. "Wymarzony model kandydata"

Dariusz Mioduski jest wymieniany jako kandydat do startu w wyborach prezydenta FIFA. Pomysł wystawienia go przeciwko Gianniemu Infantino ocenił Zbigniew Boniek.
Wybory prezydenta FIFA odbędą się w marcu przyszłego roku. Infantino jest zdecydowanym faworytem. UEFA szuka kogoś, kto mógłby mu choć trochę pokrzyżować szyki.
Ben Jacobs z talkSPORT twierdzi, że kimś takim mógłby być Dariusz Mioduski. Właściciel Legii cieszy się dużym szacunkiem w europejskich strukturach piłkarskich.
- Nie wydaje mi się, żeby Darek na to przystał. Z prostej przyczyny. Według mnie w starciu z Infantino nie miałby żadnych szans. Niby dlaczego inne kontynenty poza Europą, które uwielbiają Gianniego, bo dał im możliwość uczestniczenia w MŚ, powiększając liczbę drużyn na turnieju, na dodatek dał im pieniądze, możliwość zaistnienia, nagle miałyby głosować na kandydata UEFA - komentował Boniek w rozmowie z polsatsport.pl.
Mioduski jest krytykowany za stan, do którego doprowadził Legię. Boniek jego kandydaturę na stanowisko szefa FIFA ocenia jednak wysoko.
- Umówmy, się Gianni Infantino nigdy nie prowadził żadnego klubu, nie miał takiego doświadczenia. Natomiast Darek takie doświadczenie ma, fantastycznie mówi po angielsku, z komunikowaniem się nie miałby żadnego problemu. I teoretycznie, jako model kandydata, jest wręcz wymarzony, nie można mu nic zarzucić - uważa Boniek.
Wiceprezydent FIFA uważa, że problemem mogą być pieniądze i... obietnice wyborcze. Pod drugim z tych względów trudno będzie przebić Infantino, który już zapowiedział rozmowy o powiększeniu mundialu do 64 drużyn.
- Jeżeli ktoś go faktycznie wystawi i Darek to zaakceptuje, to będzie musiał ponieść potężny nakład finansowy. Kto by taką kampanię sfinansował? Chcesz, czy nie chcesz, jeśli faktycznie chcesz wygrać te wybory, to musisz jeździć po całym świecie, rozmawiać z wszystkimi konfederacjami, musisz im obiecać więcej niż Infantino. A nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie obiecać więcej niż Gianni - podsumował Boniek.