Mioduski ocenił szalone wydatki Widzewa. "Mam nadzieję"

Dariusz Mioduski skomentował zmieniający się obraz polskiego futbolu. Właściciel Legii Warszawa odniósł się między innymi do astronomicznych wydatków Widzewa Łódź, który pobił kolejne rekordy transferowe.
Widzew nie oszczędza, od kiedy władzę w klubie przejął Robert Dobrzycki. Już letnie okienko było naznaczone wieloma wydatkami, ale zimą wyłożono kolejne miliony. W styczniu Łodzianie przeznaczyli przeszło 13 milionów euro na wzmocnienia.
Na tym ambicje i możliwości Widzewa się nie kończą. Weszło.com ujawniło, że klub z Ekstraklasy zgłosił się między innymi po Nicolę Zalewskiego (szczegóły TUTAJ). Drużyna ma wkrótce rywalizować o udział w europejskich pucharach.
Pod względem finansowym Łodzianom nie potrafi sprostać nikt w Polsce. Dariusz Mioduski nie jest jednak zaniepokojony takim obrotem wydarzeń. Właściciel Legii cieszy się, że w rodzimej piłce coraz większe znaczenie ma prywatny kapitał.
- Dziesięć lat temu w Polsce mało kto dostrzegał ten potencjał, ponieważ polska piłka nożna przechodzi transformację ze znacznym opóźnieniem - prawdopodobnie około 20 lat - w porównaniu z polską gospodarką. Ale to się zmienia. Dziś jesteśmy w zupełnie innym miejscu: jest więcej prywatnych właścicieli, poziom organizacyjny i sportowy rośnie, a my pniemy się w rankingach. To oznacza, że coraz więcej osób i instytucji, nie tylko polskich, dostrzega potencjał i rezerwy, jakie drzemią w tej branży. To dopiero początek i nie mam wątpliwości, że wartość polskiej piłki klubowej będzie nadal rosła, a wraz z nią zainteresowanie inwestorów - stwierdził w rozmowie z beIN Sports.
- Co myślę o Widzewie? Mam nadzieję, że coraz więcej polskich klubów będzie miało prywatnych właścicieli z dużymi ambicjami. Inwestycje są ważne, zarówno w transfery, jak i budowanie długoterminowej wartości. Kiedy dziesięć lat temu zaczynaliśmy pracę nad projektem budowy centrum treningowego Legii, wiele osób nie rozumiało, po co wydajemy ponad 25 milionów euro na taki projekt. To było nie do pomyślenia. Dziś właściciele wydają poważne pieniądze na własne obiekty i transfery, a liga robi ogromne postępy - dodał.
- Polska ma potencjał, by znaleźć się w pierwszej dziesiątce europejskich lig. Jesteśmy już blisko. Ale celem jest, aby to miejsce pozostało na stałe. Stajemy się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem dla zawodników; mamy dobrą infrastrukturę, zaangażowanych kibiców, coraz lepszą organizację i prawie 40-milionowy naród kochający piłkę nożną. Poza tym polskie miasta to świetne miejsca do życia. (...) Legia, jako największy klub i marka sportowa w Polsce, najbardziej skorzysta na tych trendach i zmianach - podsumował Mioduski.
Aktualnie Legia zajmuje 17. miejsce w Ekstraklasie, Widzew jest 16. W następnej kolejce drużyny te zagrają z Arką Gdynia i GKS-em Katowice.