Mistrzostwo ucieka Guardioli! Kolejna wpadka Manchesteru City

Manchester City po raz trzeci z rzędu stracił punkty w Premier League. W środowy wieczór podopieczni Pepa Guardioli jedynie zremisowali na Etihad Stadium z Brighton.
Pep Guardiola ze względu na szereg kontuzji musiał postawić na eksperymentalne zestawienie defensywy. Parę stoperów tworzyli Abdukodir Chusanow oraz Max Alleyne, którego zaledwie dwa dni wcześniej ściągnięto z wypożyczenia do Watfordu.
W pierwszych minutach to Brghton było zdecydowanie bliższe wyjścia na prowadzenie. Świetne sytuacje mieli Gross oraz Kadioglu. Obaj uderzali jednak prosto w dobrze ustawionego Donnarummę.
Z biegiem czasu gospodarze zaczęli zyskiwać przewagę. Niecelnie uderzali Alleyne oraz Doku. Uderzenie Bernardo Silvy obronił natomiast Verbruggen.
W końcówce pierwszej połowy "The Citizens" dopięli swego i wyszli na prowadzenie. Doku był faulowany w polu karnym przez Gomeza, a po analizie VAR sędzia podyktował "jedenastkę". Stuprocentowej okazji na gola nie zmarnował Erling Haaland.
Druga część spotkania mogła zacząć się od kolejnego trafienia. Ayari zagrał piłkę prosto pod nogi Bernardo Silvy. Portugalczyk zmarnował jednak tę sytuację, obijając zewnętrzną część słupka.
W 60. minucie niewykorzystana sytuacja zemściła się na gospodarzach. Mitoma po podaniu od Ayariego zszedł ze skrzydła do środka boiska i precyzyjnym strzałem zza pola karnego pokonał Donnarummę.
Ta bramka napędziła Brighton. Niedługo po golu wyrównującym na 1:2 mógł trafić Gomez. W ostatniej chwili sytuację uratował Rodri, zatrzymując rywala wślizgiem. Po chwili Gomez miał jeszcze lepszą okazję, ale i tym razem "The Citizens" zdołali się wybronić.
Gospodarze obudzili się w 76. minucie. Haaland był o włos od skompletowania dubletu. Sytuację uratowała interwencja Kadioglu, który wybił piłkę z linii bramkowej. Później Norweg miał jeszcze dwie okazje na gola, ale i one zostały zmarnowane przez snajpera.
Finalnie kolejne gole na Etihad już nie padły. Manchester City zremisował z Brighton 1:1, tracąc punkty w trzecim meczu z rzędu. Jeśli Arsenal wygra hitowy mecz z Liverpoolem, w czwartek zwiększy przewagę nad "The Citizens" do aż ośmiu punktów.