Mocne słowa polskiego arbitra. "Kolegium Sędziów PZPN ośmieszyło siebie i nas"
We wtorek Kolegium Sędziów PZPN przyznało, że w spotkaniu Pogoni Szczecin z Motorem doszło do poważnego błędu. Tomasz Listkiewicz mocno zareagował na całą sprawę, pisząc m.in., że "Kolegium ośmieszyło siebie i sędziów".
Cała sprawa dotyczy poprzedniego meczu Pogoni, w którym wygrała 3:1 z Motorem. W 17. minucie wynik otworzył Darko Czurlinow. Okazuje się, że bramka powinna zostać anulowana z powodu spalonego.
Podczas dynamicznej akcji napastnik Pogoni nr 21, w momencie strzału na bramkę, znajdował się w okolicach linii pola bramkowego. Ze względu na wysokie tempo akcji i zmienną pozycję zawodnika, który dobił piłkę do bramki po odbiciu się jej od słupka, asystent – mając wątpliwości co do potencjalnej pozycji spalonej – powstrzymał się od sygnalizacji i zezwolił na kontynuowanie gry. Ostatecznie padła bramka, którą sędziowie uznali. Po weryfikacji narysowanych linii potwierdzono, że sędziowie popełnili błąd. Bramka powinna zostać anulowana z powodu spalonego - napisało Kolegium Sędziów PZPN.
Sędzią głównym meczu Pogoń - Motor był Szymon Marciniak. Za VAR odpowiadali Łukasz Kuźma oraz Paweł Sokolnicki. Głos w całej sprawie zabrał inny arbiter, Tomasz Listkiewicz.
- Kolegium Sędziów PZPN ośmieszyło siebie i nas, sędziów, cytowanym przez Krzysztofa Marciniaka wpisem. W poprzednim sezonie, gdy były wątpliwości odnośnie do prawidłowości wytyczania linii spalonego, pokazywano, w formie klipu, cały proces decyzyjny (link w komentarzu), obecnie otrzymaliśmy jedynie "rysunek", który - na pierwszy rzut oka - jest nieprawidłowy. Nie wiem, kto i kiedy przeprowadził tę powtórną "analizę", ale zrobiono wariata z sędziego VAR, którym w tym meczu był jeden z najbardziej doświadczonych asystentów i VAR-ów na świecie. To człowiek, który był VAR-em na dwóch Mundialach i który spędził dziesiątki godzin ćwicząc na symulatorze VAR. Czy mógł popełnić błąd? Tak. Czy widząc obrazek zrobiony przez nie wiadomo kogo czuję się przekonany, że ten błąd został popełniony? Nie. Taka komunikacja ze strony naszych przełożonych nie ma nic wspólnego z przejrzystością ani otwartością. Co więcej, jeśli faktycznie występują ograniczenia w działaniu systemu wyznaczania linii spalonego (ja, Szanowny Panie Krzysztofie, nie używałem w tym sezonie tego modułu, mam więc prawo nie wiedzieć, które kamery są dostępne do "rysowania" linii) to wczorajszy komunikat Kolegium Sędziów jest nieudolną próbą przykrycia problemu i obarczenia winą jednego z sędziów. Wstyd - napisał Tomasz Listkiewicz, który następnie odniósł się do wcześniejszych wpisów Krzysztofa Marciniaka.
- No, ale, jak to w polemice-filipice, warto też odnieść się do źródłowego wpisu Pana Redaktora. Zarzuca mi się wodolejstwo, więc ponownie spróbuje w punktach, co wymaga nieco więcej dyscypliny:
- w tym samym, jednym, wątku, Pan Redaktor zarzuca systemowi VAR, że źle działa, a jednocześnie używa zdjęcia z tegoż systemu jako dowodu, że miał rację... jeśli to nie jest przykład, że potrzebne są nam, na poziomie szkoły średniej, lekcje logiki, to ja się poddaję
- w rysuneczku C+ mamy spalonego, na oko, co najmniej półmetrowego, a w "wybitnej" analizie Kolegium Sędziów wychodzi jakieś dziesięć centymetrów, zatem nadal, przy zastrzeżeniach które już wyraziłem, mamy nie Houston, a Bajkonur (i to raczej taki z 2025 roku i upadku sojuza).
- nawet jeżeli w centrum VAR mamy, do "rysowania" spalonego, do dyspozycji trzy kamery (zweryfikuję to w weekend, chyba że zostanę za moje elukubracje zawieszony ;) to nadal o dwie więcej niż zabawka używana przez C+
- nigdy nie przesądzałem, i nadal nie mam zdania, czy bramka dla Pogoni padła ze spalonego. Być może lepiej było iść za złudzeniem optycznym i "głosem ludu", ale ja uważam, że liczy się prawda, bo piłkarze, kluby, a przede wszystkim kibice zasługują na jak najlepszy "serwis" z naszej strony, a nie chowanie głowy w piasek i zagrywki pod publiczkę - dodał sędzia.