Mocny komunikat Motoru. Jest oficjalne pismo do Kolegium Sędziów PZPN
Nie milkną echa głośnej kontrowersji z meczu Motoru z Legią w 1/32 finału Pucharu Polski. Klub z Lublina napisał wezwanie do złożenia wyjaśnień przez Kolegium Sędziów PZPN.
1 września podopieczni Mariusza Misiury wyeliminowali Legię z Pucharu Polski, wygrywając 3:0. Przy dwubramkowym prowadzeniu gospodarzy sędzia Piotr Lasyk podjął decyzję, która wzbudziła sporo dyskusji. Nie uznał bramki Motoru z powodu rzekomego faulu Karola Czubaka na Otto Hindrichu. Większość obserwatorów raczej zgodziło się, że nie doszło do żadnego przewinienia.
Motor nie zamierza zapomnieć o tej sytuacji. Klub opublikował list do Marcina Szulca, przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN. Poproszono o oficjalne wyjaśnienie, dlaczego powyższa sytuacja z meczu przeciwko Legii nie została zweryfikowana przy monitorze VAR. Przypomniano, że 8 sierpnia zespół został skrzywdzony w starciu z Pogonią, kiedy gol "Portowców" ze spalonego został uznany.
Motor nie chce też, aby Kornel Paszkiewicz był wyznaczany do kolejnych meczów ekipy Mariusza Misiury. Przypomniano, że arbiter ten pełnił funkcję sędziego VAR w spotkaniach z Legią oraz Wisłą Płock. W obu przypadkach Motorowi w kontrowersyjnych okolicznościach nie uznawano bramek.
Zespół z Lublina oczekuje informacji o działaniach, które Kolegium Sędziów PZPN zamierza podjąć, aby ograniczyć liczbę błędów. Klub czeka na odpowiedź w terminie siedmiu dni.
- Prawidłowo zdobyta bramka nie została uznana. Sędzia główny Piotr Lasyk dopatrzył się faulu na bramkarzu Legii, którego w rzeczywistości nie było. Decyzja została utrzymana, a sędziowie VAR, Kornel Paszkiewicz i Marcin Boniek, nie zarekomendowali weryfikacji przy monitorze. Sytuacji tej poświęcamy odrębną część naszego pisma, ponieważ dotyczy ona nie tylko oceny zdarzenia boiskowego, ale również sposobu zastosowania procedury weryfikacji wideo. Nie budujemy listy pretensji i świadomie pomijamy sytuacje dyskusyjne, w których uznajemy, że ocena sędziego mieściła się w granicach interpretacji. Wskazujemy dwa zdarzenia, w których w naszym przekonaniu doszło do błędu, mającego wpływ na wynik. W pierwszym z nich potwierdziło to samo Kolegium. W drugim czekamy na stanowisko - opisał Motor.
- Nie kwestionujemy prawa sędziego do popełnienia błędu w ocenie zdarzenia rozgrywającego się w ułamku sekundy. Kwestionujemy sytuację, w której cały system zbudowany po to, aby taki błąd naprawić, nie zadziałał w żadnym ze swoich elementów, a klub nie otrzymuje żadnego wyjaśnienia, dlaczego (...). Chcemy jasno powiedzieć, jaka jest stawka tych decyzji. Ekstraklasa rozwija się dziś w każdym wymiarze: sportowym, organizacyjnym, infrastrukturalnym i medialnym. Kluby inwestują każdego sezonu dziesiątki milionów złotych w kadrę, akademie, obiekty, sztaby i profesjonalizację zarządzania. Motor Lublin przeszedł tę drogę w bardzo krótkim czasie i nadal ponosi na nią znaczące nakłady. Jedna błędna decyzja sędziowska potrafi tę pracę zniweczyć w ciągu kilku sekund. Punkty przekładają się na miejsce w tabeli, miejsce w tabeli na przychody z praw medialnych, premie, udział w europejskich pucharach lub utrzymanie w lidze, wartość kontraktów sponsorskich i wycenę zawodników. W meczu pucharowym rozgrywanym w systemie jednomeczowym konsekwencją jest odpadnięcie z rozgrywek bez możliwości rewanżu., To są skutki wymierne i nieodwracalne, ponoszone przez kluby, ich pracowników i kibiców. Oczekujemy, że Kolegium Sędziów PZPN, odpowiedzialne za poziom sędziowania będzie traktowało te konsekwencje równie poważnie, jak kluby, które je ponoszą - podkreślono.
Motor wróci do gry w sobotę o 20:15. Wtedy ponownie zmierzy się z Legią, tym razem w siódmej kolejce Ekstraklasy.