MU stracił punkty z drużyną ze strefy spadkowej! Nastolatek mógł być bohaterem
Zmiana trenera nie spowodowała, że Manchester United zaczął grać lepiej w piłkę. "Czerwone Diabły" tylko zremisowały 2:2 ze znajdującym się w strefie spadkowej Burnley.
Do trzęsienia ziemi na Old Trafford doszło w poniedziałek. Pracę stracił wówczas Ruben Amorim, którego zastąpił Darren Fletcher. Szkot został mianowany na tymczasowego szkoleniowca, ale już mówi się, że ten okres przejściowy może potrwać nawet do końca sezonu.
Mecz z Burnley zaczął się pechowo dla Manchesteru United. W 13. minucie Bashir Humphreys dośrodkował w pole karne, piłka odbiła się od Ayden’a Heavena i wpadła do bramki.
Manchester United miał przewagę, ale defensywę Burnley rozmontował dopiero w 50. minucie. Prostopadle w pole karne zagrał Bruno Fernandes, do jego zagrania dopadł Benjamin Sesko i wpakował piłkę do bramki.
Goście naciskali. Znakomite okazje mieli Heaven i Bruno Fernandes. Z gola znów cieszył się jednak Sesko, który po godzinie gry świetnie wykończył dośrodkowanie Pascala Dorgu z lewego skrzydła.
Dublet 22-latka nie wystarczył gościom do odniesienia zwycięstwa. W 66. minucie Jaidon Anthony zatańczył z obrońcami United i uderzył nie do obrony w górny róg.
Oba zespoły szukały okazji do strzelenia zwycięskiego gola. Więcej miał ich Manchester United. W końcówce przed szansą na skompletowania hat-tricka stanął Sesko, ale tym razem nie zdołał pokonać Martina Dubravki.
Bohaterem MU mógł zostać Shea Lacey. 18-latek pojawił się na boisku na ostatnie minuty, a krótko po wejściu strzelił z dystansu w poprzeczkę.
Manchester United pozostał na siódmym miejscu w tabeli. Do czwartego Liverpoolu ma dwa punkty przewagi i o jeden mecz rozegrany więcej. W czwartek mistrzowie Anglii zmierzą się z Arsenalem.