"Musieliśmy na siebie pokrzyczeć". Trener Górnika nie owijał w bawełnę

Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google
Górnik Zabrze rozpoczął sezon ligowy od zwycięstwa 2:1 ze Śląskiem Wrocław. Na pomeczowej konferencji Michal Gasparik przyznał, że zespół potrzebował wstrząsu w przerwie.
Wicemistrzowie Polski niezbyt dobrze weszli w sezon. Najpierw przegrali z Lechem 1:3 w starciu o Superpuchar polski, a następnie ponieśli porażkę 0:1 z Fenerbahce w pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów.
W sobotę Zabrzanie przystąpili do rywalizacji ligowej. Do przerwy przegrywali ze Śląskiem po trafieniu Przemysława Banaszaka. W drugiej połowie gospodarze wzięli się za odrabianie strat.
Do remisu doprowadził Jehor Macenko, który strzelił gola samobójczego. W 79. minucie Yvan Ikia Dimi zapewnił Górnikowi zwycięstwo 2:1.
- Wszyscy widzieli, że przespaliśmy pierwszą połowę. W przerwie musieliśmy na siebie pokrzyczeć i dopiero wtedy się obudziliśmy. Po zmianie stron chłopcy walczyli i dali kibicom emocje. Piłka nie zawsze musi być najładniejsza, ale musi być w niej to, co pokazaliśmy w drugiej połowie - powiedział Gasparik, cytowany przez WP Sportowe Fakty.
- Zawodnicy biegali i walczyli, choć popełniliśmy też wiele błędów systemowych. Zasłużyliśmy jednak na zdobycie bramki. Przy pierwszym golu mieliśmy trochę szczęścia, przy drugim pomogła nam odbita piłka. To dla nas bardzo cenne zwycięstwo. Musimy być mądrzejsi, bo po spotkaniach w europejskich pucharach podobne sytuacje mogą się powtarzać - dodał.
Górnik szykuje się już do rewanżu z Fenerbahce. Pierwszy gwizdek w Zabrzu zabrzmi w środę o godzinie 20:00.
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google