Gigant płacił za niego fortunę. Dziś ma 28 lat i jest wart "grosze". Brutalny zjazd

Gigant płacił za niego fortunę. Dziś ma 28 lat i jest wart "grosze". Brutalny zjazd
Icon Sport / pressfocus
W trakcie EURO 2016 reprezentacja Portugalii odniosła historyczny sukces. Jej filarem był wówczas Renato Sanches. Piłkarz szybko trafił do Bayernu Monachium, w którym kompletnie zawiódł. Dziś ma 28 lat i jest cieniem swojej wersji sprzed dekady.
W 2016 roku podczas mistrzostw Europy we Francji reprezentacja Portugalii odniosła historyczny sukces. W trakcie turnieju rozprawiła się z rywalami, w tym z Polską, i sięgnęła po końcowy triumf. W finale imprezy pokonała gospodarzy w dogrywce 1:0. Był to pierwszy w dziejach złoty medal Portugalczyków podczas EURO.
Dalsza część tekstu pod wideo
Swój udział w sukcesie drużyny Fernando Santosa miał Renato Sanches. 18-letni wówczas pomocnik wyrósł w trakcie turnieju na jeden z filarów swojej kadry. Zagrał w sześciu z siedmiu możliwych spotkań. Co więcej, w meczu z biało-czerwonymi zdobył bramkę, doprowadzając do dogrywki.
Za sprawą świetnej dyspozycji Sanches znalazł się na ustach całego piłkarskiego świata. Bayern Monachium nie zamierzał czekać i postanowił dopiąć jego transfer jeszcze w trakcie EURO. Przed półfinałem pomiędzy Portugalią a Walią poinformowano, że pomocnik opuści Benfikę Lizbona i zasili szeregi "Die Roten".
Działacze z Monachium wyłożyli za rewelację turnieju 35 milionów euro. Miała to być inwestycja w przyszłość, która przyniesie wiele korzyści. Nie sposób pominąć, że niedługo po zakończeniu mistrzostw Europy w ręce piłkarza trafiła statuetka dla Golden Boya. Z transferem Portugalczyka wiązano więc duże oczekiwania.
Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Sanches szybko obniżył loty i pokazywał się ze znacznie gorszej strony aniżeli podczas EURO we Francji. Miał problemy z osiągnięciem oczekiwanej formy. Ponadto musiał rywalizować o miejsce w składzie z zawodnikami, którzy mieli już ugruntowaną pozycję.
W środku pola Bayernu występowali przecież Arturo Vidal, Xabi Alonso czy Thiago Alcantara. Swoją pozycję budował wówczas także młodziutki Joshua Kimmich, który na tamten moment radził sobie lepiej od Sanchesa. W rezultacie Portugalczyk pełnił rolę zmiennika. W debiutanckim sezonie zaliczył 25 występów, w trakcie których rozegrał zaledwie 905 minut.
Władze Bayernu nie miały złudzeń. Mistrz Europy z 2016 roku musiał odbudować się gdzie indziej. W rezultacie w letnim okienku sezonu 2017/18 został wypożyczony do Swansea City. Po przenosinach do Anglii jego dyspozycja w dalszym ciągu była jednak rozczarowująca. Dodatkowo zmagał się on z problemami zdrowotnymi. Przez około dziesięć miesięcy wystąpił w 15 spotkaniach, rozegrał prawie 900 minut, regularnie znajdował się poza meczową kadrą i często na boisko wchodził jedynie z ławki rezerwowych.
Po nieudanej przygodzie w Anglii, Sanches wrócił do Niemiec i otrzymał jeszcze jedną szansę. W sezonie 2018/19 jego sytuacja nie uległa jednak poprawie. Portugalczyk w dalszym ciągu przegrywał rywalizację o miejsce w składzie, regularnie zawodząc. W 24 meczach rozegrał tylko 782 minuty.
W sierpniu 2019 roku Portugalczyk definitywnie opuścił Bayern. Trafił za 20 milionów euro do LOSC Lille. Po przenosinach do Francji wyraźnie odżył. Jego forma zaczęła prezentować się znacznie lepiej. Zapracował nawet na powrót do reprezentacji. Rozegrał w klubie trzy pełne sezony, podczas których zaliczył 91 występów, zdobył siedem bramek, zanotował dziesięć asyst i sięgnął po Superpuchar.
Wystrzał formy Sanchesa nie umknął uwadze innych klubów. W sierpniu 2022 roku zgłosiło się po niego PSG. Działacze z Paryża zapłacili za Portugalczyka 15 milionów euro. W stolicy Francji koszmar piłkarza rozpoczął się jednak na nowo. Problemy zdrowotne nawiedziły go ze zdwojoną siłą. Co więcej miał on kłopot z grą na odpowiednim poziomie, przez co nie łapał się do wyjściowego składu.
W sezonie 2022/23 Sanches zaliczył 27 występów i rozegrał tylko 905 minut. Wnioski po raz kolejny nasuwały się same. Portugalczyk ponownie musiał odbudować się gdzie indziej. PSG wypożyczyło go najpierw do Romy, a następnie do Benfiki, lecz były to miesiące bez większej historii naznaczone jego licznymi problemami ze zdrowiem.
Na początku sierpnia klub z Paryża znów wysłał 28-latka do innego zespołu. Mistrz Europy z 2016 roku trafił do greckiego Panathinaikosu. Na Półwyspie Bałkańskim wcale nie radzi sobie lepiej. W dalszym ciągu dręczą go urazy. Z powodu kontuzji opuścił lwią część spotkań. W zdecydowanej większości meczów, w których wystąpił, meldował się na boisku z ławki rezerwowych. Do tej pory w dziewięciu spotkaniach rozegrał 371 minut. Sanches ma dopiero 28 lat, lecz wydaje się mało prawdopodobne, aby zdołał odratować swoją karierę. Portal Transfermarkt wycenia go dziś tylko na 2,5 mln euro.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.

Przeczytaj również