Nabrał giganta mistrzostwem świata. Kosztował dużo, grał beznadziejnie

Nabrał giganta mistrzostwem świata. Kosztował dużo, grał beznadziejnie
Pixxmixx / pressfocus
Dał się poznać szerszemu gronu na mistrzostwach świata w 2014 roku. Shkodran Mustafi razem z reprezentacją Niemiec sięgnął po końcowy triumf. Po wielkim sukcesie trafił do Valencii, a następnie przeniósł się do Arsenalu. Szybko jednak stracił sympatię londyńskich kibiców. Fani winili go za liczne błędy i pomyłki w kluczowych momentach. Na Emirates Stadium zapracował na łatkę flopa za duże pieniądze.
2014 rok był niezwykle istotny dla niemieckiego futbolu. Reprezentacja, na której czele stał Joachim Loew, triumfowała wówczas na mistrzostwach świata w Brazylii. Razem z kadrą do "Kraju Kawy" pojechał Shkodran Mustafi. Obrońca znajdował się jeszcze przed szczytowym momentem swojej kariery. Mimo to w pewnym momencie selekcjoner obdarzył go kredytem zaufania.
Dalsza część tekstu pod wideo
W trakcie trwania fazy grupowej 22-letni wówczas piłkarz najpierw zastąpił kontuzjowanego Matsa Hummelsa, a następnie zajął miejsce Jerome’a Boatenga, który również doznał urazu. W 1/8 finału przeciwko Algierii znalazł się nawet w wyjściowym składzie. W tamtym meczu szczęście przestało w końcu się do niego uśmiechać - on sam nabawił się urazu i zakończył swój udział w turnieju.
Mustafi ominął lwią część fazy pucharowej, jednak ostatecznie razem z reprezentacją wzniósł puchar. Międzynarodowy sukces wpłynął na jego atrakcyjność na rynku transferowym. Niemiec został wykupiony z włoskiej Sampdorii przez hiszpańską Valencię za osiem milionów euro.
Obrońca spędził w klubie z Walencji ponad dwa lata. W tym czasie mocno rozwinął skrzydła, stając się pewnym punktem w składzie. Jego dobra gra poskutkowała zainteresowaniem kolejnych klubów. Po defensora zgłosił się londyński Arsenal, który wyłożył za niego 41 milionów euro.
Mustafi był wówczas, czyli 30 sierpnia 2016 roku, czwartym najdroższym nabytkiem "Kanonierów" w historii. Drożsi byli jedynie Mesut Oezil, Granit Xhaka oraz Alexis Sanchez. Czas pokazał, że była to nietrafiona inwestycja, a działacze z Emirates Stadium mogli lepiej zainwestować wspomniane pieniądze.
Transfer Niemca miał zapewnić Arsenalowi spokój w defensywie na długie lata. Tak się jednak nie stało. Już od samego początku zawodnik zdawał sobie sprawę, że będzie trudno sprostać wygórowanym na tamten moment oczekiwaniom, przyznając, że wysoka kwota transferu była dla niego obciążeniem.
- Zawsze siedzi to trochę w głowie, bo ludzie kojarzą tę kwotę z piłkarzem. Myślisz sobie: "Jeśli nie zagram dobrze w dwóch, trzech meczach, to te 41 milionów euro spadnie mi na twarz." Chociaż tak naprawdę nie miałem z tymi pieniędzmi nic wspólnego - wspominał w wywiadzie dla Transfermarktu defensor.
Podejście piłkarza to jedno, a jego faktyczna dyspozycja drugie. Z nią było delikatnie mówiąc w kratkę. Przez długi czas Mustafi tworzył duet z Laurentem Koscielnym. Francuz był wieloletnim liderem defensywy "Kanonierów", przez co Niemiec musiał gonić do jego poziomu. Początkowo radził sobie całkiem dobrze, z biegiem czasu było jednak gorzej.
Mistrz świata z 2014 roku popełniał szereg lekkomyślnych pomyłek. Kibice zarzucali mu, że nie wyciąga wniosków, gdyż powtarzał te same błędy. Jednymi z najbardziej pamiętnych są te z meczów przeciwko Chelsea, przez które rywale wychodzili do sytuacji sam na sam. Osąd był jednoznaczny - Mustafi nie prezentuje odpowiedniego poziomu na Premier League.
- W pewnym momencie kibice zaczęli mnie obwiniać za błędy w meczach, w których w ogóle nie wystąpiłem! - mówił Niemiec o niechęci fanów.
Mimo ciągłych wpadek Niemiec był pierwszym wyborem Arsene’a Wengera i Unaia Emery’ego. Jego pozycja w klubowej hierarchii osłabła dopiero w 2019 roku, gdy zaczął borykać się z problemami. Dwa lata później opuścił Londyn, żegnając się z Emirates Stadium. Swojej przygody w Anglii nie wspomina najlepiej.
- W trudnych sytuacjach zawsze chętnie wspomina się piękne chwile. Patrząc na swoją karierę, prawdopodobnie najbardziej udany okres miałem w Arsenalu. Ale najszczęśliwszym okresem, w którym mogłem dać z siebie wszystko, był pierwszy rok w Valencii - mówił Niemiec.
Mustafi przeniósł się do Schalke 04, w barwach którego nie był w stanie odbudować swojej formy. W pewnym momencie wylądował na lodzie, a następnie związał się z Levante. Rozstał się także z hiszpańskim klubem i po niemal 12 miesiącach bezrobocia odwiesił piłkarskie buty na kołek. Obecnie jest asystentem selekcjonera Antonio Di Salvo w reprezentacji Niemiec do lat 21.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.

Przeczytaj również