Najbardziej sensacyjny bohater mundialu? Wyciągnięty z kapelusza przyćmił Maradonę i inne legendy
Wyjazd na mistrzostwa świata był jego drugim zgrupowaniem w seniorskiej kadrze. Dość niespodziewanie wywalczył miejsce w składzie i został królem strzelców. Podczas turnieju w 1990 roku Salvatore Schillaci nie miał sobie równych.
Salvatore Schillaci stawiał pierwsze piłkarskie kroki w Messinie. W seniorskiej drużynie klubu występował przez około siedem lat, brylując na boiskach Serie B i Serie C. Po sezonie 1988/89, w którym zanotował świetne liczby, zgłosił się po niego Juventus. Jego pierwszy sezon w Turynie był niezwykle udany.
Dzięki dobrej dyspozycji snajper zapracował na debiutanckie powołanie do reprezentacji Włoch. Najpierw w marcu 1990 roku zagrał w sparingu ze Szwajcarią, a następnie w czerwcu pojechał na mundial organizowany na Półwyspie Apenińskim. Świeży nabytek Juventusu pierwszy raz w karierze brał udział w tak dużym turnieju. Nie powinno więc dziwić, że początkowo był zmiennikiem.
Mimo marginalnej roli napastnik wykazał się już w swoim pierwszym meczu. W wygranym 1:0 starciu grupowym z Austrią rozegrał tylko 15 minut i strzelił zwycięskiego gola. Za sprawą dobrej formy zyskał więcej zaufania selekcjonera Azeglio Viciniego, który zdecydował się wprowadzać go na dłuższe fragmenty spotkań.
W wygranym 1:0 drugim meczu grupowym ze Stanami Zjednoczonymi Schillaci rozegrał 38 minut, dalej pełniąc funkcję zmiennika bardziej doświadczonych Gianluki Vialliego i Andrei Carnevale. Tym razem nie trafił do siatki. Czas jednak pokazał, że był to tylko wypadek przy pracy.
W trzecim starciu grupowym z Czechosłowacją Schillaci był już pierwszym napastnikiem Włochów, tworząc duet z Roberto Baggio. Jego kadra wygrała 2:0, a on znów zdobył bramkę. Ostatecznie "Azzurri" z kompletem punktów zwyciężyli grupę A.
Schillaci zagrał w wygranym 2:0 meczu 1/8 finału przeciwko Urugwajowi i strzelił gola. Nie inaczej było w ćwierćfinale. Włosi pokonali Irlandczyków 1:0, a napastnik Juventusu zdobył zwycięską bramkę.
W półfinale mundialu "Azzurri" zagrali z napakowaną gwiazdami Argentyną, na czele której stał Diego Maradona. Regulaminowy czas gry zakończył się remisem 1:1. Bramkę dla Włochów rzecz jasna zdobył Schillaci. Ostatecznie doszło do konkursu rzutów karnych, w którym skuteczniejsi okazali się "Albicelestes".
Drużyna z Półwyspu Apenińskiego dalej jednak mogła zawalczyć o medal. W starciu o trzecie miejsce pokonała Anglię 2:1. Znów błyszczał Schillaci, który strzelił gola i asystował przy trafieniu Baggio. Z sześcioma trafieniami na koncie turniej zakończył jako lider klasyfikacji strzelców. Mistrzem świata został RFN, zaś po srebro sięgnęła Argentyna.
Zaledwie 14 miesięcy po mundialu kariera Schillaciego w kadrze dobiegła końca. Napastnik nie zagrał już na wielkim turnieju, będąc pomijanym przez Arrigo Sacchiego. W 1992 roku opuścił Juventus, przenosząc się do Interu Mediolan. Po dwóch latach trafił do japońskiego Jubilo Iwata i w 1996 roku odwiesił piłkarskie buty na kołek.
W 2022 roku Schillaci zachorował na nowotwór jelita grubego i musiał poddać się dwóm operacjom. Walkę z chorobą przegrał dwa lata później, umierając w wieku 59 lat. Z pewnością został zapamiętany jako gwiazda Włochów na mundialu w 1990 roku, która błyszczała w czasach Roberto Baggio, Roberto Manciniego czy Paolo Maldiniego.