Najgorszy transfer dekady? Manchester United utopił grubą kasę. "Bieda z nędzą"
Był jedną z gwiazd Borussii Dortmund i całej Bundesligi. Jadon Sancho wyrósł w Niemczech na prawdziwego lidera. Manchester United wyłożył za niego fortunę, zaryzykował i... przestrzelił. Dziś Anglik zawodzi w kolejnym klubie.
Jadon Sancho stawiał pierwsze piłkarskie kroki w ojczyźnie. Z dobrej strony pokazał się jednak dopiero po transferze do Borussii Dortmund. Zasilił szeregi niemieckiego giganta w 2017 roku, opuszczając Manchester City za około 20 milionów euro. Jego przenosiny na Signal Iduna Park wraz z upływającym czasem okazały się strzałem w dziesiątkę.
W sezonie 2017/18 Anglik zmagał się z licznymi problemami zdrowotnymi, przez które ominął lwią część spotkań. Rozkręcił się dopiero w kolejnych rozgrywkach, gdy zakotwiczył w wyjściowym składzie. Sancho wyrósł na jednego z liderów "BVB", błyszcząc na tle całej Bundesligi.
W Niemczech Sancho borykał się jeszcze z kilkoma urazami. Szczęśliwie okazały się one mało poważne, dzięki czemu ten pauzował przez bardzo krótki czas. Skrzydłowy rozegrał w barwach Borussii w sumie trzy pełne sezony. W ich trakcie zaliczył 125 występów, w których zdobył 49 bramek i zanotował 60 asyst. Razem z klubem sięgnął po dwa trofea.
Po świetnym czasie w szeregach BVB w karierze Anglika przyszedł czas na nowe wyzwania. W lipcu 2021 roku gwiazdor Bundesligi został wykupiony przez Manchester United za 85 milionów euro i na zasadzie transferu definitywnego powrócił do ojczyzny. Z uwagi na ogromną kwotę transakcji z jego przenosinami wiązano duże oczekiwania.
Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Sancho znacząco obniżył loty i prezentował słabszą dyspozycję. Debiutancką bramkę w barwach "Czerwonych Diabłów" zdobył dopiero 23 listopada 2021 roku w wygranym 2:0 meczu przeciwko Villarrealowi w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Tym samym czekał na debiutanckie trafienie równe cztery miesiące.
Pierwszy sezon Anglika na Old Trafford okazał się klapą. Piłkarz nie był tak skuteczny jak w Niemczech, kilkukrotnie znajdował się poza kadrą i walczył z problemami zdrowotnymi. W pewnym momencie zmagał się z także kłopotami natury mentalnej. Prawdziwy koszmar Sancho zaczął się jednak dopiero, gdy obowiązki Ralfa Rangnicka na stanowisku szkoleniowca pierwszej drużyny przejął Erik ten Hag.
Początki współpracy skrzydłowego z Holendrem nie wyglądały najgorzej. Piłkarz rozegrał pod jego wodzą jeden pełny sezon. W jego trakcie w dalszym ciągu prezentował się jednak przeciętnie. Prawdziwe gromy spadły dopiero po rozpoczęciu kolejnych rozgrywek, gdy Anglik wdał się w medialny konflikt ze szkoleniowcem.
Na starcie sezonu 2023/24 skrzydłowy został odsunięty od zespołu. Nie mógł trenować z pierwszą drużyną i nie miał nawet wstępu na klubową stołówkę. Po jednym z meczów Holender zarzucił mu, że nie przykłada się do treningów. Sancho stwierdził w mediach społecznościowych, że jest kozłem ofiarnym w całym zajściu. Dodał także, iż holenderski trener kłamie.
Wydawało się jasne, że po wybuchu konfliktu Anglik nie będzie mógł liczyć na regularną grę w Manchesterze United. Działacze nie zamierzali na tamten moment rozstawać się z Holendrem, przez co skrzydłowy musiał poszukać swojej szansy gdzieś indziej. W styczniu 2024 roku, niedługo po otwarciu okienka, został wypożyczony do Borussii Dortmund.
Powtórna przygoda Sancho w Niemczech nie była już tak udana. Przez niemal sześć miesięcy rozegrał 21 spotkań, w których zdobył trzy bramki i zaliczył trzy asysty. Po zakończeniu rozgrywek wrócił do Anglii i wszystko wskazywało, że jego topór wojenny z Ten Hagiem został zakopany. Sęk w tym, że po przeciętnej grze w Bundeslidze nie miał już czego szukać na Old Trafford.
Pod koniec sierpnia ubiegłego roku Anglik został ponownie wypożyczony. Tym razem trafił do Chelsea. W jej barwach grał częściej i lepiej, lecz w dalszym ciągu był daleki od swej szczytowej formy. Po zakończeniu rozgrywek znów wrócił do Manchesteru United i po raz kolejny został wypożyczony. Zasilił szeregi Aston Villi, w barwach której prezentuje się fatalnie. W obecnym sezonie zaliczył 13 występów, w których rozegrał 529 minut. W ich trakcie nie zdobył bramki, ani nie zanotował asysty. Bieda z nędzą.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.