Najlepszy mecz mundialu! Anglia i Chorwacja dały czadu

Najlepszy mecz mundialu! Anglia i Chorwacja dały czadu
Pawel Andrachiewicz / pressfocus
Co to było za meczycho! Po kapitalnym, pełnym emocji i zwrotów akcji spotkaniu, Anglia wygrała hit fazy grupowej MŚ z Chorwacją 4:2. Dublet ustrzelił Harry Kane.
Mecz Anglia - Chorwacja zapowiadał się jako jeden z hitów fazy grupowej mundialu. Obie ekipy wyszły na boisko w ramach rywalizacji w grupie L. Thomas Tuchel postawił w składzie m.in. na Johna Stonesa, Noniego Madueke (nie w pełni sił jest Bukayo Saka), Anthony'ego Gordona czy Jude'a Bellinghama. W ataku wyszedł rzecz jasna Harry Kane. Chorwatów mieli napędzać weterani Luka Modrić i Ivan Perisić.
Dalsza część tekstu pod wideo
Szybko pojawiły się emocje. W 9. minucie fatalnie zachował się Modrić. Wybitny pomocnik bezmyślnie, będąc spóźnionym, sfaulował w polu karnym Noniego Madueke. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Harry Kane. Gwiazdor Bayernu uderzył źle, Dominik Livaković wyczuł jego intencje i obronił ten strzał!
Natychmiast jednak zareagował sędzia Clement Turpin, doszukując się przewinienia bramkarza. VAR sprawdzał, czy Livaković przypadkiem nie złamał przepisów, wychodząc zbyt szybko z bramki. Złamał. Po interwencji wozu VAR francuski arbiter nakazał powtórkę, ku irytacji Chorwatów. Kane znów wziął piłkę i tym razem się nie pomylił. 1:0 dla Anglii!
Chorwaci pogrążyli się w chaosie, a aktywny był Madueke. Jego solowa akcja nie zakończyła się jednak groźnym strzałem, podobnie jak rajd Bellinghama.
Po przerwie na picie "Vatreni" się przebudzili i wrzucili wyższy bieg. W 36. minucie im się to opłaciło. Sprzed pola karnego huknął Baturina, a piłka po rękach Pickforda wylądowała w siatce. 1:1!
Odpowiedź nadeszła po kilku minutach. Z rzutu rożnego dośrodkował Declan Rice, a Kane wyszedł w powietrze i bezbłędnym strzałem głową trafił na 2:1. Wyrównał tym samym rekord Gary'ego Linekera, jeśli chodzi o gole dla Anglii na mundialach (obaj mają po 10).
Tuż przed przerwą Chorwacja znów wyrównała. I to jak! Pasalić kapitalnie zagrał w pole karne do Perisicia, ten sprytnie zgrał do Musy, który zaskoczył Pickforda. 2:2, meczycho!
Jazda bez trzymanki trwała dalej. W 47. minucie zrobiło się 3:2 - prawą flanką ruszył Bellingham, wpadł w pole karne i precyzyjnie, po długim słupku, wpisał się na listę strzelców.
Po chwili z bramki powinien cieszyć się Nico O'Reilly, ale fatalnie zmarnował sytuację po błędzie Livakovicia. W 52. minucie Livaković zrehabilitował się i świetnie wyjął potężny strzał Rice'a.
Chorwacki bramkarz zaczął bronić jak w transie. W 56. minucie po rogu dwa razy w kilka sekund fenomenalnie zatrzymał Anglików - najpierw O'Reilly'ego, potem Gordona. Nie minęła minuta, a obronił też próbę Kane'a.
W 58. minucie bezbarwny, zmęczony Modrić został zastąpiony przez Mateo Kovacicia. Od tego momentu mecz się uspokoił, napór drużyny Thomasa Tuchela ustał. Chorwacja szukała swojej szansy i miała ją w 76. minucie - czujność zachował Pickford po uderzeniu Pasalicia. W międzyczasie na boisko weszli Saka, Rogers i Rashford, a potem Spence.
Im bliżej było końca meczu, tym rósł niepokój Anglików, bo Chorwaci poczynali sobie coraz odważniej. Pickford miał sporo roboty. W 85. minucie "Synowie Albionu" postawili jednak kropkę nad i. Prawą stroną kapitalnie przebił się Saka, podał do Rashforda, a ten oszukał Stanisicia i trzasnął po długim rogu. 4:2! Co za akcja rezerwowych!
Więcej goli nie ujrzeliśmy, choć "Vatreni" mieli jeszcze okazję na trzeciego gola. Po szalonym, fenomenalnym, najlepszym jak dotąd na mundialu meczu Anglicy wygrali z Chorwatami 4:2. W następnej kolejce Anglia zagra z Ghaną, a Chorwacja z Panamą.

Przeczytaj również