"Nie chciałbym się znęcać". Były reprezentant Polski podsumował zachowanie Lecha
Lech Poznań odpadł z Aarhus w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Grzegorz Mielcarski przyznał na antenie TVP Sport, że nie zamierza pastwić się nad mistrzami Polski, którzy się skompromitowali.
Lech w pierwszym meczu wygrał 4:1. Mistrzowie Danii przez ponad połowę tamtego spotkania grali w osłabieniu po czerwonej kartce Jespera Hansena.
Aarhus nie zamierzało się poddać. W rewanżu przy Bułgarskiej najpierw goście strzelili trzy gole, doprowadzając do dogrywki. Po dodatkowym czasie gry było 4:1 dla Duńczyków. Potrzebne były karne.
W konkursie jedenastek zawodnicy Aarhus mieli lepiej nastawione celowniki. Zwyciężyli 4:3, meldując się w kolejnej rundzie.
- Nie chciałbym się znęcać i wymądrzać czy być katem Lecha. Doceniam to, co zrobił zespół rywala, który miał w składzie zawodników 17-, 18-, 19-letnich i oni potrafili pokazać mądrość, odpowiedzialność taktyczną, technikę użytkową, przygotowanie mentalne - powiedział Grzegorz Mielcarski na antenie TVP Sport.
- Widziałem spokój u trenera Aarhus, nawet w dogrywce nie szalał, starał się mądrze przekazywać instrukcje. Piłkarze wykonywali jego polecenia, jakby to było wszystko takie proste. Lechowi brakoło szybkości w atakach, też jak siada mental, to siadają nogi. Wszystko idzie w parze i pojawia się paraliż. Być może wynik z pierwszego meczu zakłamywał trochę obraz, bo Duńczycy grali tam długi okres w osłabieniu. Lecha ten wynik mógł trochę zgubić. W rewanżu Duńczycy zasłużenie wygrali i awansowali - dodał były reprezentant Polski.
Kolejnym rywalem Aarhus w el. Ligi Mistrzów będzie Sabah. Lech w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europy zagra z Klaksvik.