Nie do uwierzenia! Ronaldinho ujawnił, co spotkało go w więzieniu

Od momentu przejścia na piłkarską emeryturę Ronaldinho ma liczne problemy z prawem. W 2020 roku wylądował w więzieniu za posiadanie fałszywego paszportu. Pobyt za kratkami wspomina jednak zaskakująco dobrze. Były piłkarz Barcelony czuł się tam niczym w raju.
Na początku 2018 roku Ronaldinho zakończył piłkarską karierę. W przeszłości grał w Paris Saint-Germain, Milanie, Barcelonie czy Flamengo.
Po odwieszeniu butów na kołku wielokrotny reprezentant Brazylii założył m.in. kilka akademii piłkarskich. W międzyczasie nie stronił jednak od problemów z prawem. W 2020 roku udał się do Paragwaju, gdzie został zatrzymany przez służby za posiadanie sfałszowanego paszportu.
Legendarny piłkarz trafił do więzienia. Łącznie spędził tam 32 dni. Na wolność wyszedł po wpłaceniu kaucji w wysokości aż 1,6 mln dolarów. Jak przyznał w rozmowie z serwisem AZR Sports, choć pobyt za kratkami zapowiadał się strasznie, będzie wspominał go naprawdę dobrze.
Obecność byłego zdobywcy Złotej Piłki była ogromnym przeżyciem nie tylko dla więźniów, ale też pracowników zakładu karnego. Mimo początkowych obaw został przez nich dobrze przyjęty. Po kilku dniach służba zaczęła mu organizować mecze. Ronaldinho grał z osadzonymi.
- Myślałem, że będą mnie bić i robić wszystkie te okropne rzeczy, które zwykle dzieją się w więzieniu. Ale zamiast tego wezwali strażników, żeby zorganizowali mecze piłki nożnej i poprosili mnie, aby pokazał im kilka sztuczek, żeby ich rozbawić - powiedział słynny zawodnik.
- Po moim aresztowaniu wyprowadzono nas na mecz piłki nożnej. Strażnicy i kilku funkcjonariuszy więziennych przyszło obejrzeć mecz z włączonymi kamerami, wszyscy świetnie się bawili. Mogę powiedzieć, że mój czas tam był naprawdę udany - podsumowała ikona futbolu.
Kibice wciąż mogą oglądać poczynania Ronaldinho na boisku, tym razem jednak w meczach legend. Brazylijczyk gra tam w barwach Barcelony.