Nieprawdopodobny niewypał w Ekstraklasie. Sam postawił na sobie krzyżyk

W ostatnim czasie takie niewypały transferowe nie zdarzały się Górnikowi Zabrze często. Kevin Broll jest jednym z nich. Nie zapisał się w galerii sław, w klubie pozostał tylko pół roku.
Zarówno matka, jak i ojciec Kevina Brolla są Polakami. Bramkarz przyszedł jednak na świat w Niemczech. Koniec końców postanowił wybrać tamtejsze obywatelstwo. Golkiper rozpoczynał karierę w Waldhofie Mannheim. Przez lata nie udawało mu się tam jednak zadebiutować w profesjonalnym futbolu.
Koniec końców udało mu się to w barwach FC Homburg, gdzie przeniósł się po sezonie 2013/14. Był tam jednak tylko rezerwowym graczem. Ważniejszą rolę zaczął odgrywać dopiero pod koniec rozgrywek. Z tego względu po kampanii 2014/15 postanowił ponownie zmienić ekipę. Tym razem na dłużej.
Nowym klubem Brolla zostało Sonnenhof Grossaspach. 30-latek spędził tam cztery lata, z czasem stając się pewnym punktem ekipy z trzeciego szczebla rozgrywkowego i wiele razy ratując kolegów z opresji. Niedługo później zaczęły pytać o niego silniejsze ekipy. Broll konsekwentnie odrzucał jednak wszystkie zapytania.
Uległ dopiero przed startem rozgrywek 2019/20. Wówczas przeniósł się o poziom wyżej. Zasilił szeregi Dynama Drezno. Choć zachował miejsce między słupkami, nie mógł liczyć na stabilizację. Klub tułał się pomiędzy drugą i trzecią klasą rozgrywkową. Bramkarz robił, co mógł, jednak nie zdołał uniknąć dwóch relegacji.
Po drugim spadku Broll nie wytrzymał. Przed sezonem 2022/23 zdecydował się opuścić klub. Nie mógł narzekać na brak ofert. Jedną z propozycji złożył mu poszukujący nowej "jedynki" Górnik Zabrze. Pierwszy raz w karierze golkiper postanowił przenieść się do kraju swych przodków. Koniec końców nie zabawił w nim jednak długo.
Powiedzieć, że bramkarz nie spełnił oczekiwań, to nie powiedzieć nic. Stanął między słupkami 10 razy, zachowując dwa czyste konta. W międzyczasie wyłapał czerwoną kartkę w meczu ze Stalą Mielec, przez co ominął prestiżowe spotkanie z Legią Warszawa. Przed końcem rundy jesiennej pierwszym wyborem stał się Daniel Bielica.
Przegrawszy walkę o miejsce w składzie Broll odszedł z klubu. W zimowym oknie transferowym wrócił do Dynama Drezno. Górnik wyszedł na tych transakcjach na zero. Nie zapłacił za niego ani złotówki, a zarazem nie dostał za niego ani grosza. W nowym-starym klubie golkiper też nie zdążył się zasiedzieć.
Przed kampanią 2024/25 ponownie ruszył na podbój zagranicy. Tym razem zasilił Omonię 29th May. Nie skończyło się to dla niego kapitalnie. Jego klub przegrał praktycznie wszystkie starcia i opuścił cypryjską ekstraklasę. Broll pozostał za to bez klubu. Ostatecznie na bezrobociu przesiedział sześć miesięcy.
Pracodawcę znalazł dopiero na początku tego roku. Nie mając wyboru, wrócił do ojczyzny, gdzie na parę miesięcy zasilił Wehen Wiesbaden. Przed startem obecnej kampanii przeszedł za to do FC Saarbruecken. Nawet tam nie może jednak liczyć na regularne występy. Zaczął rozgrywki na ławce rezerwowych.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze ligowe i przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.