Ależ bój Celticu z Rangersami. Decydowały rzuty karne

Celtic wywalczył awans do półfinału Pucharu Szkocji. "The Bhoys" po serii rzutów karnych odnieśli zwycięstwo nad Rangersami, swoim odwiecznym rywalem.
1 marca obie drużyny rywalizowały w lidze. Tamto starcie rozgrywane na Ibrox Stadium zakończyło się remisem 2:2. W niedzielnym meczu pucharowym piłkarze obu drużyn mieli gorzej nastawione celowniki.
Celtic mógł objąć prowadzenie w 35. minucie. Daizen Maeda skierował piłkę do siatki, ale gol Japończyka nie został uznany z powodu spalonego. Była to najciekawsza akcja pierwszej połowy.
Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis. W pierwszych trzech kwadransach piłkarze Rangersów nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Viljamiego Sinisalo.
Na drugą połowę nie wyszedł Mohammed Diomande, którego zmienił Tochi Chukwuani. W 57. minucie Martin O'Neill przeprowadził potrójną zmianę, wprowadzając Tomasa Cvancarę, Alexa Oxlade'a-Chamberlaina i Dane'a Murraya.
Podstawowy czas gry nie przyniósł rozstrzygnięcia. Po 90 minutach obie drużyny przystąpiły do dogrywki, w której wreszcie mogło nastąpić otwarcie wyniku.
W 100. minucie kibice na Ibrox Stadium przez kilka sekund mogli świętować, jednak ich radość została przerwana. Bramka Emmanuela Fernandeza została anulowana przez zagranie ręką.
Po 120 minutach utrzymał się bezbramkowy remis. Zwycięzcę musiały wyłonić jedenastki. Rangers rozpoczęli serię rzutów karnych od nietrafionej próby Taverniera. Celtic objął prowadzenie po strzale Oxlade'a-Chamberlaina.
Następnie do siatki trafiali Bajrami, Trusty, Naderi i Hatate. W czwartej serii po stronie gospodarzy pomylił się Gassama. Z kolei Cvancara zachował zimną krew i wykorzystał karnego na wagę awansu Celticu do półfinału Pucharu Szkocji.