Niespodziewane potknięcie City! Tottenham uszczęśliwił Arsenal

Manchester City zgubił punkty w hicie 24. kolejki Premier League. Podopieczni Pepa Guardioli zremisowali z Tottenhamem 2:2, chociaż mieli dwubramkowe prowadzenie. Taki wynik mógł ucieszyć Arsenal, który zmierza po mistrzostwo Anglii.
Na początku meczu Guglielmo Vicario obronił celny strzał Antoine'a Semenyo. Manchester City objął prowadzenie w 11. minucie. Do bramki gospodarzy trafił Rayan Cherki, który przymierzył prawą nogą.
Erling Haaland próbował trafić na 2:0, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Z kolei gospodarze sporadycznie zagrażali bramce Donnarummy. Próby Kolo Muaniego i Simonsa były blokowane.
Pod koniec pierwszej połowy ekipa Guardioli wyprowadziła drugi cios. Silva podał do Semenyo, który przyjął piłkę, po czym lewą nogą umieścił w siatce. Do przerwy Manchester City prowadził 2:0.
W 53. minucie Tottenham w niecodziennych okolicznościach zdobył bramkę kontaktową. Solanke nastrzelił Guehiego, który przypadkowo zdobył bramkę samobójczą.
W 69. minucie Pep Guardiola wpuścił z ławki Tijjaniego Reijndersa i Nico Gonzaleza. Zmiany nie wpłynęły pozytywnie na zespół, wręcz przeciwnie. W 70. minucie Solanke doprowadził do remisu po spektakularnym uderzeniu tzw. skorpionem.
W końcówce rezultat już nie uległ zmianie. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Manchester pozostaje drugi w tabeli, tracąc już sześć punktów do liderującego Arsenalu.