Nowy sezon, stary Nowak. "GieKSa" pokazała moc [WIDEO]
GKS Katowice przez długi czas raził nieskutecznością w meczu z Radomiakiem Radom. Pucharowicz zdołał jednak odwrócić losy spotkania i ostatecznie wygrał 3:1. Podobnie jak w zeszłym sezonie, kluczową postacią drużyny okazał się Bartosz Nowak.
Początek spotkania był znakomity w wykonaniu "GieKSy". Pierwszy kwadrans przebiegł po znakiem dominacji gospodarzy. W siódmej minucie na wysokości zadania stanął Filip Majchrowicz, broniąc strzał Pau Resty.
W kolejnych minutach trwało oblężenie bramki Radomiaka. Niecelnie uderzał Szkurin, a Majchrowicz ratował swoją drużynę, zatrzymując Markovicia oraz Jirkę.
Później obudzili się goście. Niecelnie strzelał Luquinhas. W pojedynku sam na sam z Janem Grzesikiem górą był natomiast Gabriel Kobylak.
Radomiak wyszedł na prowadzenie w 37. minucie. Resta źle wybił piłkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a bezlitośnie wykorzystał to Ibrahima Camara. Jeszcze przed przerwą wynik mógł podwyższyć Grzesik, lecz główkował tuż nad bramką.
Początek drugiej połowy to z kolei ponowna dominacja GKS-u. Nowak nieznacznie się pomylił, w piłkę w dobrej sytuacji nie trafił Jirka. Odpowiedzią był gol Grzesika, nieuznany ze względu na wyraźnego spalonego.
Katowiczanie przełamali opór rywali w 58. minucie. Wówczas sytuację próbował ratować Tapsoba. Interweniował jednak na tyle niefortunnie, że pokonał własnego bramkarza.
"GieKSa" szybko poszła za ciosem. Błąd obrony Radomiaka wykorzystał Ilja Szkurin. Dzięki temu gospodarze w 66. minucie wyszli na prowadzenie 2:1.
W końcówce gra mocno się zaostrzyła. Ucierpiał choćby wracający po urazie Mateusz Kowalczyk, ale tym razem nie stało mu się nic poważnego. W doliczonym czasie gry drużynę dalekim wyjściem poza pole karne musiał ratować Kobylak.
W 93. minucie Radomiaka dobił jeszcze Bartosz Nowak. GKS odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo w sezonie, wygrywając ostatecznie 3:1.