Nowy zawodnik znów uratował Liverpool! "The Reds" nadal bez zwycięstwa

Dyspozycja Liverpoolu pozostaje daleka od optymalnej. Tym razem "The Reds" tylko zremisowali z Nottingham Forest 2:2 (0:1).
Początek spotkania należał do Nottingham. Goście stale atakowali, natomiast Liverpool miał problem, aby w ogóle dotknąć piłkę w polu karnym rywala. W pewnym momencie przyjezdni mieli w tym zakresie pięciokrotną przewagę.
Chwiejna defensywa "The Reds" została ukarana w 24. minucie. Po bardzo długim zagraniu od Selsa piłkę nieporadnie opanował Jesus. Następnie Gibbs-White podał ją do Ndoya, a reprezentant Szwajcarii spokojnie pokonał Alissona. 1:0.
Gospodarze próbowali wyrównać, ale szło topornie. W 32. minucie do siatki trafił wprawdzie Wirtz, ale gola Niemca nie uznano ze względu na spalonego. Interweniował VAR. Niedługo później Alisson świetnie zbił próbę Jesusa.
Po zmianie stron Liverpool w końcu wyglądał nieco lepiej. Konkret nadszedł w 60. minucie. Wirtz podał do Gakpo, który obrócił się z rywalem na plecach. Krytykowany Holender znów pokazał jakość, bo sekundę później wystawił do Isaka. Szwed dołożył nogę i mieliśmy 1:1.
Radość "The Reds" trwała krótko. W 68. minucie Alisson sfaulował przeciwnika, a Gibbs-White wykonał rzut karny. Nottingham znów prowadziło, 2:1.
Następnie goście przeszli do głębokiej defensywy, natomiast gospodarze walili głową w mur. Coś drgnęło w 82. minucie. Wirtz posłał przeszywające podanie do Munoza, który znalazł sobie miejsce w polu karnym i uderzył poza zasięgiem Selsa. Remis 2:2.
Chwilę później Belga postraszył Szoboszlai, Węgier oddał bardzo mocny, ale niecelny strzał z rzutu wolnego. Więcej okazji nie było, Liverpool zremisował z Nottingham 2:2 (0:1). "The Reds" znów musieli odwracać wynik spotkania i znów uratował ich sprowadzony latem Munoz. W pierwszej kolejce Hiszpan wywalczył rzut karny, "jedenastkę" wykorzystał wtedy Szoboszlai.