Oceny po El Clasico. Główny bohater? Wcale nie strzelił gola. Kapitalny występ

FC Barcelona pokonała Real Madryt 2:0 (2:0) i zapewniła sobie mistrzostwo Hiszpanii. Oto, jak oceniliśmy piłkarzy obu drużyn po tym spotkaniu.
Noty wystawiliśmy w skali 1-10. Ocena wyjściowa to 5.
FC Barcelona
Joan Garcia - 5
Długimi fragmentami musiał nudzić się między słupkami. Przez ponad godzinę “Królewscy” kompletnie nie testowali bramkarza. Dopiero w 65. minucie zaliczył pierwszą i jedyną ważną interwencję, wybijając piłkę spod nóg Viniciusa. W końcówce znów nie miał wiele pracy. Zostawiamy ocenę wyjściową.
Eric Garcia - 6
Nie przez przypadek wygrał rywalizację z Kounde. O ile Francuz w tym sezonie zwykle grał miernie i apatycznie, o tyle Eric zapewnił niezbędny spokój na prawej flance. Nie przestraszył się pojedynków z Viniciusem, w 23. minucie kapitalnie interweniował przed bramką, pozbawiając Brazylijczyka okazji na strzelenie gola. Mógł później nawarzyć piwa, kiedy uderzył Bellinghama łokciem w twarz. Sędzia nie podyktował jednak karnego, zatem uschło mu to na sucho.
Pau Cubarsi - 7
Bardzo dobry występ. Sporo wybić, przechwytów, interwencji wynikających momentami z samego ustawienia się i czytania gry. Jedynie raz pomylił się w pojedynku z Viniciusem w polu karnym. Barcelona znana jest z odważnego stawiania na młodzież, a najlepiej potwierdza to fakt że 19-latek jest prawdziwym szefem defensywy i nikogo to nawet nie dziwi.
Gerard Martin - 6
Ten delikatnie gorszy z paru stoperów. W pierwszym fragmencie meczu rywale raczej napędzali akcje bliżej sektora 24-latka. W 62. minucie skiksował w polu karnym, co doprowadziło do rzutu rożnego. Później poprawił się, zatrzymując rozpędzonego Brahima Diaza. Sukcesem Martina na pewno jest to, że jego obecność w pierwszym składzie Barcelony na najważniejsze mecze zupełnie nie dziwi. A mówimy o nominalnym lewym obrońcy, który dwa sezony temu występował jedynie w trzecioligowych rezerwach.
Joao Cancelo - 6
Aktywny, kipiący energią. Robił swoje w obronie, a do tego starał się napędzać grę prostopadłymi podaniami. Jedno z nich zmarnował Ferran. Czuł się tak pewnie siebie, że w 89. minucie odebrał piłkę w polu karnym, po czym celnie podał piętą. Portugalczyk powinien zostać w Barcelonie na kolejny sezon, ponieważ aż szkoda byłoby, żeby “marnował się” w Arabii Saudyjskiej.
Gavi - 7
Pracowity jak mrówka. Harował w defensywie, nie bojąc się zagrać na granicy przepisów. Na etapie rozegrania też był niezwykle przydatny. To ten typ zawodnika, którego kochasz mieć w swoim zespole, a nie znosisz u rywala. Jedną z najlepszych informacji dla Barcelony jest powrót Gaviego do zdrowia i takiej dyspozycji.
Pedri - 8
Reżyser. Wiedział, kiedy przyspieszyć. Wiedział, kiedy zwolnić. Momentami chował piłkę do sejfu, wielokrotnie mijał podaniami dwie linie pressingu przeciwników. Praktycznie wszystkie akcje w atakach pozycyjnych Barcelony musiały przez niego przejść. Potwierdziło się, że nie musi notować asyst, nie musi strzelać goli, aby rozegrać świetne spotkanie. Trudno wyobrazić sobie “Dumę Katalonii” bez Pedriego, dlatego to jemu dajemy najwyższą notę.
Dani Olmo - 6
Maestro. Zgranie piętą, które zamieniło się w asystę do Ferrana, było najlepszym przykładem tego, jak gigantycznymi umiejętnościami dysponuje. Do tego nie odstawiał nogi w walce o piłkę, co zakończyło się choćby faulem na kartkę Camavingi. Sam też popełnił parę przewinień, przerywając w zalążku akcje “Los Blancos”. Dołożył cegiełkę do sukcesu.
Fermin Lopez - 6
Zaczął słabo. W pierwszej połowie przegrywał sporo pojedynków z Trentem, nie korzystał z połaci wolnej przestrzeni. Dostosował się jednak do poziomu zaangażowania kolegów, harując do upadłego w pressingu. Do tego zaliczył asystę drugiego stopnia przy drugim golu. Fermin nie jest lewoskrzydłowym, ale nawet na nieswojej pozycji radził sobie solidnie.
Marcus Rashford - 7
Autor kosmicznej bramki z rzutu wolnego. To było dzieło sztuki, strzał, który zasługuje na miano perfekcyjnego. Później miewał zagrania w kratkę, zmarnował jedną dogodną okazję, kilka razy niecelnie dośrodkował. Mimo wszystko starał się napędzać ataki. Rashford nigdy nie będzie Yamalem, ale w tym konkretnym meczu robił wszystko, aby absencja “dziesiątki” Barcelony nie była aż tak odczuwalna.
Ferran Torres - 7
Aktywny, wybiegany i przede wszystkim generujący zagrożenie. Jego zryw zaowocował rzutem wolnym, który zakończył się golem Rashforda. On bezlitośnie wykorzystał okazję na 2:0. W 38. minucie posłał kapitalne podanie do Anglika, który zmarnował sytuację sam na sam z Courtois. W drugiej połowie sam również nie wykorzystał okazji. Generalnie zagrał jednak tak, jak potrzebowała Barcelona.
Frenkie de Jong - 6
Ożywił środek pola, zdecydowanie najlepszy ze zmienników gospodarzy. Od razu “zameldował się” na boisku, popełniając faul na połowie “Los Blancos”. W kolejnych akcjach już czysto odbierał piłki, jedna z jego interwencji zakończyła się kontratakiem i strzałem Raphinhi. Następnie z jego kluczowego podania nie skorzystał Lewandowski.
Raphinha - 5
Taka sobie zmiana. Przy kilku zagraniach czuć było “rdzę” wynikającą z wielotygodniowej kontuzji, którą niedawno wyleczył. Najciekawszym momentem z udziałem Brazylijczyka była krótka sprzeczka z Trentem, po której obaj zobaczyli żółtą kartkę.
Robert Lewandowski, Marc Bernal, Alejandro Balde - bez oceny
“Lewy” wejściu mógł zaliczyć asystę, jednak Raphinha nie zdołał pokonać Courtois. W 84. minucie sam nie wykorzystał okazji, uderzając lewą nogą w Belga. Czy to było ostatnie El Clasico w karierze polskiego snajpera? Dowiemy się w najbliższym czasie. Z kolei Marc Bernal po raz pierwszy zagrał przeciwko Realowi. Na pewno będzie miał dobre wspomnienia z tej rywalizacji.
Real Madryt
Thibaut Courtois - 7
Na plus przede wszystkim obrona sytuacji sam na sam z Rashfordem i Ferranem, choć miał też kilka innych dobrych interwencji. Przy straconych bramkach bez większych szans. Gorzej wyglądał pod względem gry nogami.
Fran Garcia - 4
Zaczął naprawdę nieźle, od kilku dobrych interwencji w defensywie. Potem jednak miał sporo problemów z szybkim Rashfordem, który kilka razy potrafił mu uciec. Z przodu Fran pokazywał się parokrotnie, choć głównie przed przerwą, bez wielkiego efektu.
Raul Asencio - 4
Przysnął przy golu na 2:0 dla Barcelony, gdy pozostawił zbyt dużo miejsca Ferranowi. W 67. minucie zagrał też do rywala pod własnym polem karnym. Miał też jednak lepsze interwencje w obronie, a dwukrotnie popisał się ładnymi długimi podaniami, gdy sam na sam z golkiperem Barcelony wychodzili Gonzalo Garcia i Vinicius. Za to trzeba go docenić.
Antonio Ruediger - 3
Zamieszany w oba stracone gole. To on faulował na linii pola karnego, przez co po chwili Rashford zdobył bramkę z rzutu wolnego. Potem Niemiec nie zdążył natomiast do asystującego Daniego Olmo. Nie był to jego mecz.
Trent Alexander-Arnold - 4
Nie popełniał większych błędów w defensywie, ale robił zaskakująco mało z przodu. Po piłkarzu o takiej charakterystyce spodziewalibyśmy się większego wpływu na grę ofensywną.
Aurelien Tchouameni - 4
Grał naprawdę nerwowo, zwłaszcza przed przerwą. Już w szóstej minucie zaliczył groźną stratę, przez co ratować musiał go Asencio. Bywał niedokładny i spóźniony, oddał też kilka strzałów, ale mocno niecelnych.
Eduardo Camavinga - 4
Nieźle wszedł w mecz, wyglądał wówczas nieco lepiej od kolegów ze środka pola, napędził kilka akcji, ale później spuścił z tonu. A to zagrał na aut, a to faulował na kartkę.
Jude Bellingham - 4
Wpisał się w przeciętność całego zespołu. Dawał drużynie niewiele w kreacji, a nawet kiedy pochwalić można było go za dobry odbiór, to po... jego własnej stracie. Od piłkarza tej klasy można oczekiwać znacznie więcej.
Vinicius Junior - 4
Niemrawy. Kilka razy dostawał piłkę na skrzydle i ruszał ze swoimi rajdami, ale nie potrafił zrobić z nich niczego konkretnego. Najlepszą okazję do strzelenia gola miał po długim dograniu Asencio, jednak próba lobowania okazała się nieskuteczna.
Brahim Diaz - 5
Najjaśniejszy punkt ofensywy Realu. Bardzo wybiegany, szybki, kilka razy uciekał rywalom. Zazwyczaj zdobywał przestrzeń i oddawał piłkę kolegom, ale oni nie potrafili zrobić z tego użytku.
Gonzalo Garcia - 3
Przez większość meczu nieobecny, ale miał swoją okazję. Po dograniu Asencio wyszedł sam na sam z Garcią, jednak uderzył tylko w boczną siatkę. To mogła, może nawet powinna być bramka. W drugiej połowie był już jak duch, zupełnie niewidoczny.
Thiago Pitarch, Franco Mastantuono, Cesar Palacios - bez oceny
Grali zbyt krótko, by ich miarodajnie ocenić. Palacios miał jedną przyzwoitą okazję, ale uderzył nad poprzeczką.