Odszedł z Barcelony i zaatakował trenera. O takim transferze lepiej zapomnieć
Miał być zmiennikiem Jordiego Alby, a nawet rywalizować z nim o miejsce w pierwszym składzie FC Barcelony. Junior Firpo nawet nie zbliżył się do poziomu prezentowanego przez Hiszpana. Jego przygoda w Katalonii zakończyła się fatalnie. Ronald Koeaman od razu postawił na nim krzyżyk.
W letnim okienku sezonu 2019/20 FC Barcelona zaszalała na rynku transferowym, wydając ponad 250 milionów euro. Na Camp Nou trafili m.in. Antoine Griezmann, Frenkie de Jong czy Pedri. Działacze ściągnęli także zmiennika dla będącego po już "trzydziestce", lecz w dalszym ciągu pełniącego kluczową rolę, Jordiego Alby.
Rotacją dla Hiszpana miał być Junior Firpo z Realu Betis, który przeniósł się do stolicy Katalonii za 20 milionów euro i miał za sobą półtora sezonu w seniorskim zespole z Sewilli. Rozegrał w La Liga, Lidze Europy i Pucharze Króla łącznie 43 spotkania, co dla działaczy "Blaugrany" okazało się wystarczające.
Firpo zadebiutował w szeregach FC Barcelony trzy tygodnie po transferze. Wystąpił w wygranym 5:2 meczu drugiej kolejki La Liga przeciwko swojemu byłemu klubowi. W jego trakcie rozegrał zaledwie dziewięć minut, przez co ciężko było ocenić jego piłkarskie możliwości w nowym klubie.
Szybko stało się jednak jasne, że Dominikańczyk nie słynie z żelaznego zdrowia. Tuż po debiucie nabawił się on urazu kolana, przez który pauzował dwa tygodnie. Po powrocie do zdrowia lewy obrońca otrzymał jeszcze kilka szans od Ernesto Valverde. Nie zdołał ich jednak wykorzystać.
Firpo nie wkupił się w łaski szkoleniowca i został odstawiony na boczny tor. Hiszpan stawiał na niego jedynie pod nieobecność Alby. W styczniu 2020 roku wydawało się, że jego sytuacja ulegnie poprawie. Otóż miejsce Valverde na stanowisku trenera pierwszej drużyny zajął Quique Setien, z którym Dominikańczyk współpracował w Realu Betis.
Początkowo nic się jednak nie zmieniło. Defensor w dalszym ciągu przegrywał rywalizację o miejsce w składzie z bardziej doświadczonym kolegą. Ostatecznie Setien dał mu kredyt zaufania. W lutym Firpo wskoczył do wyjściowego składu "Dumy Katalonii". Jak się okazało, nie na długo.
Bezpieczniejszym wyborem dla hiszpańskiego szkoleniowca był starszy Alba. W efekcie Junior pełnił rolę jego zmiennika, rzadko kiedy pojawiając się na murawie. Gdy już grał, często zawodził. Pod koniec rozgrywek zmagał się jeszcze z problemami zdrowotnymi, co kompletnie przekreśliło jego nadzieje na regularne występy.
Po zwieńczeniu rozgrywek posadę Setiena przejął Ronald Koeman. Początek kadencji Holendra był równoznaczny z definitywnym końcem przygody Firpo w stolicy Katalonii. Przez cały sezon 2020/21 Dominikańczyk wystąpił pod jego wodzą w 18 spotkaniach, w których rozegrał zaledwie 865 minut.
- Pytałem Koemana o wytłumaczenie, dlaczego nie gram. Zaczął mówić mi rzeczy, które nie miały żadnego sensu. Kłamał, że źle trenuję i negatywnie wpływam na grupę. Straciłem przez to chęć do gry w piłkę. Były momenty, kiedy czułem się lekceważony - wspominał współpracę z Holendrem w rozmowie z Cadena Ser Firpo.
Było jasne, że Firpo nie jest potrzebny Koemanowi. W efekcie na początku letniego okienka transferowego w sezonie 2021/22 sprzedano go do Leeds United za 15 milionów euro. Po przenosinach do Anglii miał się odbudować. "Pawie" sprowadziły go, licząc, że będzie pewnym punktem pierwszego składu.
Po przeprowadzce na Wyspy Brytyjskie obrońca zderzył się z rzeczywistością. Miał problemy z dostosowaniem się do wyższego niż w La Liga tempa gry. W efekcie nie potrafił wskoczyć na poziom, którego od niego oczekiwano. Ponadto, regularnie nękały go urazy, co również utrudniało mu dojście do odpowiedniej formy.
Kariera Firpo na Elland Road była naznaczona urazami oraz brakiem stabilizacji i przypominała istną sinusoidę. Obrońca miał swoje dobre momenty w szeregach "Pawi", lecz było ich więcej dopiero po spadku klubu do Championship. Przez cztery sezony rozegrał w pierwszej drużynie Leeds United 119 spotkań, zdobył sześć bramek i zaliczył 22 asysty.
W letnim okienku trwającego sezonu FirpoP wyjechał z Anglii. Powrócił do klubu, który już dobrze znał, przenosząc się do Realu Betis za darmo. W trwających rozgrywkach w dalszym ciągu boryka się z problemami zdrowotnymi. W zespole z Sewilli, mając 29 lat, jest już tylko rezerwowym. Do tej pory wystąpił w 11 meczach, w których zagrał 681 minut.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.