Odszedł z Lecha za 3 miliony i przeżył koszmar. 200 minut przez cały sezon
Był kluczowym zawodnikiem Lecha Poznań w mistrzowskim sezonie 2024/25. "Kolejorz" zarobił na nim spore pieniądze, sprzedając go za granicę. Po wyjeździe z Polski kariera Afonso Sousy potoczyła się zupełnie inaczej, niż tego oczekiwano.
Lech Poznań wrócił na tron w sezonie 2024/25. Sięgnął wówczas po mistrzostwo PKO BP Ekstraklasy po dwóch latach bez tytułu. W ubiegłych rozgrywkach zdołał obronić trofeum, odnosząc sukces w ligowych zmaganiach drugi rok z rzędu.
Swój udział w pierwszym z wymienionych tytułów "Kolejorza" miał Afonso Sousa. Portugalczyk był jednym z kluczowych elementów układanki Nielsa Frederiksena. Jego przygoda w Polsce rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej.
Pomocnik wylądował w Poznaniu w lipcu 2022 roku. Odszedł wówczas z występującego w portugalskiej ekstraklasie B SAD za około 1,2 miliona euro. Z uwagi na kwotę transferu działacze wiązali z nim spore oczekiwania.
Sousa zadebiutował w przegranym 0:2 meczu o Superpuchar Polski z Rakowem Częstochowa. Rozegrał zaledwie 26 minut i nie zdołał zaprezentować pełni swego potencjału. Pierwszy przebłysk Portugalczyka miał miejsce w jego trzecim występie, gdy po zaledwie kilkunastu minutach na boisku w meczu eliminacji Ligi Konferencji z Dinamo Batumi asystował przy golu Mikaela Ishaka.
Pierwszy sezon Portugalczyka w Polsce był jednak daleki od perfekcji. Piłkarz zanotował 35 występów, zdobył siedem bramek i zaliczył trzy asysty. W drugim było gorzej - 23 mecze, jedna asysta i jeszcze mniej minut spędzonych na boisko.
Sousa w pełni rozwinął skrzydła dopiero w mistrzowskim sezonie. W jego trakcie stanowił o sile ofensywy Lecha i był synonimem jakości w grze "Kolejorza". Wreszcie zapewnił też wyśmienite liczby drużynie - 32 spotkania, 13 bramek i sześć asyst.
Nie powinno dziwić, że po sezonie zwieńczonym tytułem i świetnej indywidualnej dyspozycji Portugalczyk wzbudzał zainteresowanie innych klubów. W sierpniu ubiegłego roku po pomocnika zgłosił się turecki Samsunspor, który wyłożył za niego około trzy miliony euro.
Po przenosinach nad Bosfor Sousa przeżył istny dramat. Najpierw borykał się z kontuzją kolana, a niedługo później uszkodził więzadła zewnętrzne w stawie skokowym. W rezultacie stracił około pół roku.
Portugalczyk wrócił na boisko w kwietniu. W pierwszym występie po kontuzji zagrał cztery minuty i zanotował asystę. W drugim meczu strzelił gola, spędzając na boisku 21 minut. W debiutanckim sezonie zagrał w sumie 200 minut w dziewięciu spotkaniach. W niedawno rozpoczętych rozgrywkach nie wybiegł jeszcze na murawę, znów ma kłopoty zdrowotne.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze ligowe i przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.