On znowu to zrobił. W Polsce wymuszał transfer, kluby zmienia jak szalony

On znowu to zrobił. W Polsce wymuszał transfer, kluby zmienia jak szalony
Marcin Kadziolka / Shutterstock.com
Ten piłkarz zmienia kluby jak rękawiczki - swego czasu zarabiała na nim Pogoń Szczecin. Jeśli go nie pamiętacie, to... nie będziemy zdziwieni. Ani się obejrzycie, a Srdjan Spiridonović już jest w nowym miejscu.
Srdjan Spiridonović rozpoczynał karierę w Austrii Wiedeń. Zadebiutował w seniorskiej piłce w 2011 roku. Zdecydowanie częściej niż w pierwszej drużynie grał jednak w zespole rezerw. W austriackiej ekstraklasie występował wyłącznie w przypadku zawieszeń czy kontuzji u innych skrzydłowych. Po kilku latach ta sytuacja przestała mu odpowiadać.
Dalsza część tekstu pod wideo
W 2014 roku Austriak zdecydował się zmienić otoczenie. Przeniósł się do Vicenzy. Tam zdążył jednak zanotować zaledwie osiem występów. Po kilku miesiącach wypożyczono go do Messiny. Tam zaliczył wyłącznie siedem występów. Po powrocie z półrocznego wypożyczenia nie miał czego szukać. Jego pierwsza zagraniczna przygoda dobiegła końca.
W 2015 roku skrzydłowy przeszedł do Admiry Wacker. Po powrocie do ojczyzny zaczął błyszczeć. Natychmiast stał się graczem podstawowego składu. Nie minęło parę miesięcy, a od niego rozpoczynano ustalanie pierwszej jedenastki. Austriak odwdzięczył się za zaufanie. Zaczął wykręcać liczby na poziomie niektórych napastników.
W pierwszym sezonie w klubie zdobył sześć bramek i dołożył cztery asysty. Z kolei w drugiej kampanii strzelił trzy gole i dorzucił dwie asysty. Niekiedy były to trafienia decydujące o losach meczów. Sprawiło to, że jego wartość rynkowa poszybowała w górę i zaczęły interesować się nim ekipy z zagranicy. W 2017 roku Spiridonović sfinalizował kolejne przenosiny.
Tym razem przeniósł się do Panioniosu. Tam udało mu się utrzymać, a także przebić dotychczasową dyspozycję. Sezon 2017/18 skończył z dziesięcioma golami i trzema asystami. Kampanię 2018/19 - z trzema bramkami i trzema asystami. Tam odkryto dla niego nową pozycję. W przypadku braków kadrowych grał jako wysunięty napastnik.
Po dwóch latach Spiridonović zapragnął jednak ponownie zmienić otoczenie. Tak się składało, że skrzydłowego mogącego występować na innych pozycjach poszukiwała wówczas Pogoń Szczecin. Rozmowy nie były łatwe, jednak zakończyły się powodzeniem. Austriak zasilił "Portowców" za 150 tysięcy euro, notując pierwszy gotówkowy transfer w swojej karierze.
Spiridonović zanotował udany okres. Klubowi pomogła jego umiejętność grania na wielu pozycjach. Nie robiło mu dużej różnicy, czy był wystawiany na lewej flance, na prawej flance, czy za plecami Adama Buksy. Zaliczył 24 występy, w których zanotował sześć trafień i trzy asysty. Z końcem rozgrywek 2019/20 postanowił się jednak zbuntować.
Austriak zgłosił kontuzję, która według niego uniemożliwiała mu trenowanie i rozgrywanie spotkań. Chciał w ten sposób wymusić transfer. Ekipa stała na stanowisku, że nie puści go, dopóki nikt nie wpłaci klauzuli odstępnego zapisanej w jego umowie. Mowa była o 250 tysiącach euro. Koniec końców znalazł się chętny w postaci Crvenej zvezdy.
Pogoń wzbogaciła się o 100 tysięcy euro i mogła przeznaczyć je na kolejne transfery. Spiridonoviciowi nie szło za to już nigdy tak, jak wtedy. Dość powiedzieć, że od czasu odejścia z "Portowców" reprezentował barwy aż dziewięciu klubów.
Po nieudanym półrocznym pobycie w Crvenej zveździe wypożyczono go na pół roku do Genclerbirligi. Gdy nie błysnął również tam, zesłano go na rok do Atromitosu. Kiedy tam zdecydowano się go nie wykupywać, potrzymano go w klubie jeszcze kilka miesięcy, a następnie definitywnie rozwiązano z nim kontrakt.
Po pięciu miesiącach znalazł czasowe zatrudnienie w Żalgirisie Kowno. Klub nie przedłużył jednak porozumienia ze skrzydłowym. Ten kontynuował tułaczkę. Spędził rok na Bliskim Wschodzie, reprezentując po parę miesięcy barwy Hajer Clubu i Al-Salmiyi, po czym wrócił na Stary Kontynent, związując się z Murą.
Ta ze względu na brak formy wyrzuciła go po trzech miesiącach. Spiridonović ponownie wylądował na bezrobociu. Tym razem dłuższym niż poprzednie, bo trwającym 11 miesięcy. W końcu wrócił jednak do futbolu.
We wrześniu 2025 roku związał się z Chanią, za to w lutym przeszedł do grającego na zapleczu serbskiej ekstraklasy Smedereva. Jak na razie nie idzie mu jednak najlepiej. Rozegrał 23 minuty w trzech występach.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.
Michał - Boncler
Michał BonclerDzisiaj · 09:45
Źródło: Transfermarkt / własne

Dyskusja

Przeczytaj również