Papszun strzelił do szefów Rakowa. Kolejny zgrzyt w klubie
Marek Papszun wbił szpilę szefom Rakowa Częstochowa. Według niego są odpowiedzialni za to, że drużyna słabo punktuje na swoim boisku.
Raków w niedzielę rozbił Arkę Gdynia 4:1. Dla ekipy z Częstochowy było to już szóste wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie Ekstraklasy. Nikt w lidze nie punktuje tak dobrze w delegacjach.
Drużyna (jeszcze) Marka Papszuna nie radzi sobie przed własną publicznością. W siedmiu domowych meczach zdobyła tylko osiem punktów. Rywalom wbiła dziewięć goli. Mniej skuteczny na swoim stadionie jest tylko Piast Gliwice.
Taka dysproporcja w wynikach Rakowa u siebie i na wyjeździe jest zaskakująca. Papszun był o nią pytany po meczu w Gdyni. Jego odpowiedź była tajemnicza.
- To nie do mnie pytanie. Zapytajcie ludzie decyzyjnych w klubie skąd to się bierze - powiedział trener Rakowa.
Kamil Głębocki twierdzi, że Papszun za słabe wyniki Rakowa na swoim stadionie wini... stan boiska. Według niego murawa w Częstochowie jest zbyt rzadko wymieniana.
Raków w tym roku rozegra jeszcze dwa mecze w Częstochowie - z GKS-em Katowice i Zagłębiem Lubin. Nie wiadomo, czy Papszun poprowadzi w nich drużynę. Wciąż nie jest jasne, kiedy odejdzie do Legii Warszawa.