Paweł Raczkowski krótko po Derbach Trójmiasta. Tak skomentował kontrowersję z karnym

Duże kontrowersje wzbudziła sytuacja z brakiem rzutu karnego dla Arki Gdynia w piątkowym meczu z Lechią. Po ostatnim gwizdku krótko odniósł się do tego sędzia główny Paweł Raczkowski.
W 76. minucie meczu Arki z Lechią (2:2) miała miejsce duża kontrowersja. W polu karnym przewrócił się Vladislavs Gutkovskis, trzymany przez przeciwnika. Wydawało się, że to może być rzut karny dla gdynian, ale sędzia Paweł Raczkowski nie wskazał na "wapno".
Potem arbiter nasłuchiwał sygnału z wozu VAR, obsługiwanego przez Pawła Pskita. Analiza nie wykazała jednak potrzeby wezwania Raczkowskiego. Gra była kontynuowana. Nie brakuje głosów, że gdynianie zostali skrzywdzeni.
Na konferencji prasowej bardzo mocno odniósł się do tej sytuacji trener Dawid Szwarga.
- Arka Gdynia jest jedną z dwóch drużyn, która nie otrzymała w tym sezonie karnego, Zaczynam podejrzewać, że tak chyba będzie do końca, bez karnego - grzmiał. - Pan sędzia VAR dostosował się do stanu murawy, albo przebił. Sytuacja nie może być bardziej oczywista. Nie możemy przejść nad tym do porządku dziennego - dodawał.
Po ostatnim gwizdku było gorąco. Jak informował Paweł Kątnik z Radia Gdańsk, "pracownicy Arki biegli za sędzią, który zmierzał bez słowa wyjaśnienia do wozu VAR. Gdynianie zachęcali arbitra, by skorzystał z zaproszenia Canalu+ i wytłumaczył decyzję o niepodyktowaniu karnego".
Arbiter VAR Paweł Pskit był nieuchwytny, natomiast potem udało się zapytać o tę sytuację wychodzącego ze stadionu sędziego głównego Pawła Raczkowskiego.
- Bardzo śmierdząca sytuacja - rzucił krótko dziennikarzom Raczkowski przy samych drzwiach wyjściowych, pytając wcześniej, co sami sądzimy o tym zdarzeniu.