Świetny interes Wisły Kraków. "Jak zarobić i się nie narobić?"
Jak zarobić i się nie narobić? Przed laty odpowiedzi na to pytanie szukał Ferdynand Kiepski. Niedawno znalazła ją zaś Wisła Kraków, która zarobiła spore pieniądze na Vukanie Saviceviciu.
Vukan Savicević rozpoczynał karierę w Crvenej zveździe. Po wielu miesiącach w juniorskich drużynach w 2012 roku zadebiutował w seniorskim zespole. Stał się jednym z młodszych debiutantów w historii klubu w wieku 18 lat, siedmiu miesięcy i 24 dni. Pierwsze miesiące spędził jednak jako rezerwowy, wchodząc na ostatnie minuty.
W kolejnej kampanii zapracował na kilka szans więcej. Występował zarówno w lidze, jak i w pucharach. Nie stał się jednak kluczowym elementem ekipy. Korzystał przede wszystkim na kontuzjach konkurentów do gry w podstawowym składzie. Mimo to w 2014 roku sięgnął po pierwsze trofeum. Jego klub wygrał serbską ekstraklasę.
W następnym sezonie Savicević przebył drogę z nieba do piekła. Został niemal całkowicie odstawiony na boczny tor. Wielokrotnie lądował nie tylko poza pierwszą jedenastką, lecz także poza kadrą, co sprawiło, że coraz mocniej zaczął rozważać transfer definitywny. Ostatecznie w 2015 roku opuścił macierzysty klub. Przeniósł się do Slovana Bratysława.
Tam z miejsca stał się jednym z liderów. Od występów od deski do deski mogły powstrzymać go najwyżej kontuzje i zawieszenia za kartki. Do znakomitej gry w defensywie zaczął tam ponadto dokładać dobrą grę w ofensywie. Jego gole i asysty często przesądzały o wynikach meczów. Wkrótce w gablocie Savicevicia zaczęły pojawiać się kolejne trofea.
W kampaniach 2015/16 i 2016/17 jego klub sięgnął po Puchar Słowacji, a w sezonie 2017/18 zdobył mistrzostwo Słowacji. Nie był natomiast w stanie pokazać się w europejskich pucharach. Za każdym razem nie przechodził eliminacji. Savicević, który w pewnym momencie był jednym z kandydatów do opaski kapitańskiej, grał z kolei coraz mniej.
Ponownie stawszy się rezerwowym w rozgrywkach 2018/19, postanowił jeszcze raz zmienić otoczenie. W zimowym oknie transferowym poprosił o umieszczenie go na liście transferowej. Zainteresowanych klubów było sporo. Nie każdy pomocnik mógł poszczycić się doświadczeniem na tylu frontach we wciąż młodym wieku. Padło na Wisłę Kraków.
31 stycznia 2019 roku "Biała Gwiazda" potwierdziła transfer pomocnika. Kosztował 50 tysięcy euro. Musiał poczekać kilka meczów na swój debiut. Gdy tylko otrzymał szansę, pokazał swoje boiskowe umiejętności i niemal z miejsca stał się jednym z podstawowych graczy. Odzyskał szczęście z gry, występując w praktycznie wszystkich spotkaniach.
Ponownie bezcenne były jego bramki i asysty. Dzięki nim w rozgrywkach 2018/19 i 2019/20 Wisła nie musiała obawiać się o ligowy byt. Miała pewne miejsce w środku tabeli PKO BP Ekstraklasy. Z czasem okazało się jasne, że "Biała Gwiazda" jest nieco za mała na Savicevicia. Klub, który wciąż musiał sprzedawać, nie mógł przepuścić takiej okazji.
24 lipca 2020 roku Savicević przeszedł z Wisły do Samsunsporu. "Biała Gwiazda" zarobiła na nim 350 tysięcy euro. W ciągu kilkunastu miesięcy wzbogaciła się więc o 300 tysięcy euro. Czyli, zgodnie z ówczesnym kursem, przeszło 1,3 miliona złotych. Na przenosinach wspaniale wyszły obie strony. Savicević stał się jednym z gwiazdorów nowego klubu.
Po kilku miesiącach występów dały jednak o sobie znać urazy. Savicević kilkukrotnie pauzował po parę miesięcy, stając się obciążeniem dla klubowego budżetu. Choć cieszył się estymą wśród klubowych kolegów, pod koniec swojego pobytu pełniąc nawet funkcję kapitana, w 2022 roku zarząd postanowił oddać go do innej ekipy. Został nią Giresunspor.
Scenariusz był łudząco podobny. Po kilku miesiącach nieprzerwanych występów Saviceviciowi zaczęły doskwierać problemy zdrowotne. W dodatku w rozgrywkach 2023/24 po raz pierwszy w karierze zasmakował spadku. Zleciał z tureckiej ekstraklasy. Choć cieszył się szacunkiem i poważaniem, będąc jednym z członków rady drużyny, to było za mało.
Od 2024 roku Savicević gra w Vojvodinie Nowy Sad. Wydaje się, że w obecnym zespole po latach uporał się z problemami zdrowotnymi. Niestraszne mu są występy zarówno w lidze, jak i pucharach, za to w razie potrzeby zajmuje niemal wszystkie pozycje w pomocy, harując jak wół zarówno w defensywie, jak i ofensywie.
Kibicom Wisły i fanom talentu Savicevicia pozostaje trzymać kciuki, aby w tych rozgrywkach spełniło się jego marzenie o grze w fazie ligowej europejskich pucharów. Ciężko uwierzyć, że gracz, który występował w tylu ekipach, nie zasmakował tego ani razu. Teraz wszystko idzie ku dobremu - Vojvodina jest trzecia w tabeli.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.