Niebywałe. Piłkarz Interu serio powiedział to po kompromitacji
Inter Mediolan pożegnał się z Ligą Mistrzów już na etapie 1/16 finału. Piotr Zieliński i spółka zostali sensacyjnie wyeliminowani przez Bodo/Glimt, ponosząc porażki w obu odsłonach dwumeczu (1:3, 1:2). Mimo to po rewanżu dumny z drużyny był piłkarz “Nerazzurrich”, Yann Bisseck.
Kilka dni temu Bodo/Glimt pokonało Inter u siebie 3:1, ale wydawało się, że u siebie faworyzowana ekipa z Mediolanu będzie w stanie odwrócić losy rywalizacji i awansować do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Rzeczywistość nie była jednak dla “Nerazzurrich” tak kolorowa.
Ekipa z Norwegii nie tylko dzielnie się broniła, ale szukała też okazji do powiększenia przewagi w dwumeczu. I robiła to koncertowo. W 72. minucie prowadziła już 2:0. Potem jedynie honorowego gola dla Interu strzelił Alessandro Bastoni.
Mimo dwóch porażek i łącznie aż trzech goli straty w dwumeczu, po ostatnim gwizdku w pozytywnych słowach o swojej drużynie wypowiadał się piłkarz Interu, Yann Bisseck.
- Brakowało nam trochę szczęścia, piłka nie chciała wpaść do bramki. Oni rozegrali całkiem niezły mecz, zagrali tak, jak chcieli, gratulujemy im. Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni, ale zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby odwrócić wynik z pierwszego meczu. Nie było łatwo utrzymać koncentrację do końca meczu, ale udało nam się i jestem dumny z tej drużyny. Dzisiaj wieczorem panuje rozczarowanie, ale jutro jest nowy dzień: mamy rozgrywki, w których nadal jesteśmy w grze, chcemy zdobyć nowe trofea i zrobimy wszystko, aby wygrać - stwierdził.
Bisseck w rewanżu rozegrał 81 minut. Podczas pierwszego spotkania w Norwegii siedział na ławce.
Teraz Inter faktycznie musi skupić się na rywalizacji w innych rozgrywkach. Pewnym krokiem zmierza po mistrzostwo Włoch. Jest liderem w Serie A z przewagą aż 10 punktów nad drugim Milanem. Czeka też na starcie z Como w półfinale krajowego pucharu.