Piłkarz Lecha był gotowy do walki z kibolami. Sceny po meczu. "Ochrona nas rozdzieliła"

Piłkarz Lecha był gotowy do walki z kibolami. Sceny po meczu. "Ochrona nas rozdzieliła"
Przemyslaw Szyszka / pressfocus
Po zakończeniu spotkania z Radomiakiem Radom, jeden z zawodników Lecha Poznań został napadnięty przez pseudokibiców gospodarzy. Na pomoc znajomemu z szatni ruszył Robert Gumny, który, jak sam przyznaje, był gotowy do walki.
Lech przypieczętował mistrzostwo w przedostatniej kolejce sezonu Ekstraklasy. "Kolejorz" pokonał Radomiaka (3:1) na wyjeździe, co zamknęło temat.
Dalsza część tekstu pod wideo
Zawodnicy z Poznania świętowali tytuł na wyjeździe. Początkowo wszystko przebiegało dobrze. W pewnym momencie atmosfera jednak zgęstniała, co miało związek z atakiem na Joao Moutinho. Nieco światła na tę sprawę szybko rzucił Radosław Murawski, ale teraz poznaliśmy wersję Roberta Gumnego, czyli bezpośredniego uczestnika wydarzeń.
- Kibice w Radomiu byli bardzo uprzejmi, my też nie mieliśmy problemu, żeby te zdjęcia robić. Wszystko wydawało się fajnie, do momentu, gdy Moutinho poszedł do toalety. Za nim poszło dwóch dużych panów. Zwęszyłem, że coś może się dziać, więc ruszyłem za Joao - zdradził w wywiadzie na kanale Foot Truck.
- Widziałem, jak ściągają z niego bluzę, i mówię w mniej kulturalny sposób: "Co robicie? Proszę oddać bluzę". Dostałem odpowiedź: "To jest Radom". (...) Zaproponował, żebyśmy się zmierzyli. Ściągnąłem zegarek i mówię: "No to chodź". Ochrona nas rozdzieliła - dodał.
Gumny i Moutinho dołączyli do Lecha w trakcie letniego okienka. W tym sezonie Polak wystąpił w 30 meczach, natomiast Portugalczyk w 24.

Oglądaj wywiad z Murawskim i Gumnym na kanale Foot Truck:

Dyskusja

Przeczytaj również