Piłkarz Lecha zmieszany z błotem po porażce. "Ma w sobie gen piłkarskiego debila"

Piłkarz Lecha zmieszany z błotem po porażce. "Ma w sobie gen piłkarskiego debila"
Gleb Soboliev / pressfocus
Lech Poznań zawiódł w meczu ze Szachtarem Donieck, przegrywając 1:3. Litości dla "Kolejorza" nie mieli dziennikarze i eksperci na portalu X. Dostało się szczególnie jednemu zawodnikowi.
Lech mógł przystąpić do meczu z Szachtarem z nadzieją na korzystny wynik u siebie, szczególnie że rewanż odbędzie się w Krakowie. Ponadto ekipa z Ukrainy nie jest już tak silna jak kiedyś, gdy z powodzeniem radziła sobie w Lidze Mistrzów.
Dalsza część tekstu pod wideo
Niestety, może nie tak silna jak kiedyś, ale za silna dla "Kolejorza". Widzieliśmy to w pierwszej połowie, gdzie choć Lech długo trzymał bezbramkowy remis, to w końcu stracił gola. W 36. minucie do siatki trafił Gomes, niedługo po tym, jak z akcją sunęli lechici.
- Wychodzisz z taką akcją, a 20 sekund później piłka w twojej siatce. Ten poziom już mniej wybacza - podsumował dziennikarz Meczyki.pl, Mateusz Rokuszewski.
- Sabotaż Ishaka w tej akcji na 0:1. Najczytelniejsze podanie na świecie. Na czole miał napisane, że tam zagra. A szkoda, bo świetnie bez piłki pracował Lech przez pół godziny - dodał Damian Smyk. - Sekwencja błędów. Potem Mońka dał się za łatwo przepchnąć, a i Milić źle się ustawił. Szkoda - podkreślił Tomasz Urban z Eleven Sports.
Przemysław Michalak zwrócił zaś uwagę na zachowanie Wojciecha Mońki w akcji bramkowej. Młody obrońca, ostatnio doskonale grający, dał się stłamsić przeciwnikowi.
- W pierwszym odruchu myślałem, że to Pereira dał się tak przepchnąć w tej akcji i to by mnie nie dziwiło. A to jednak był Mońka. Tym razem niemiłe zaskoczenie. Przykład, że brakuje mu jeszcze większego przetarcia międzynarodowego.. - czytamy.
- Wstydliwy mecz do przerwy, tym bardziej w kontekście, do jakich bram staramy się pukać w Europie. Nie napinałem się, że będzie nie wiadomo jak dobrze, ale są jakieś granice - nie przebierał w słowach Przemysław Langier, który skrytykował też zupełnie zagubionego Mikaela Ishaka.
Druga połowa rozpoczęła się dla Lecha w najgorszy możliwy sposób. Nie minęły trzy minuty, a Szachtar cieszył się z drugiego gola. Lechici zaprezentowali komedię pomyłek w obronie, z czego goście skrzętnie skorzystali.
- Defensywny dramat. Z taką obroną nie da się nic sensownego zdziałać na poważnie. Zapowiada się 13 porażka w 46 meczu w tym sezonie - zauważył Dawid Dobrasz, dziennikarz Meczyki.pl.
- Akcja na 0-2 miała bardzo mocny vibe Lecha z lipca/sierpnia - napisał Mateusz Rokuszewski.
- Szachtar się bawi grając w piłkę a zawodnicy Lecha Poznań biegają za chlebem….jakby trzeba było to by dokręcili śrubę i włożyli kolejną. Przykro się to ogląda - stwierdził Łukasz Gikiewicz tuż przed... bramką Ishaka na 1:2.
Gol kontaktowy padł w 70. minucie. Winy odkupili i Ishak, i asystujący mu Joel Pereira.
- Jeden konkretniejszy atak Lecha i od razu gol kontaktowy Ishaka. 20 minut nadziei Kolejorza - napisał Mateusz Ligęza.
Mimo lepszej niż wcześniej postawy "Kolejorza", wspomniane nadzieje dość szybko zgasły. W 85. minucie obrona Lecha drzemała, a kapitalną bramkę z przewrotki strzelił Isaque. W środku pola przedziwne rzeczy wyprawiał zaś rezerwowy Timothy Ouma, na którego posypały się gromy.
- Ouma ma w sobie gen piłkarskiego debila - nie wytrzymał Przemysław Michalak z Weszło. - Choćby nie wiem jak dobre zagranie pokazał w jednym momencie i tak w następnym trzeba zakładać, że odwali coś niezrozumiałego. Na dłuższą metę nie da się polegać na takim zawodniku w środku pola - napisał. - Topka zapalników w historii Lecha - dorzucił Damian Smyk.
- Ouma ma niezwykły dar. Każde jego zagranie skutkuje sytuacją. Niekoniecznie dla Lecha, ale to didaskali - stwierdził Jan Piekutowski z Meczyki.pl.
Finalnie mecz zakończył się wynikiem 1:3. Szachtar wygrał zasłużenie i zrobił ogromny krok w kierunku awansu do ćwierćfinału. Lech wypadł blado.
- Szachtar ma lepszych piłkarzy i większe doświadczenie, ale Lech w swoim dniu mógłby wycisnąć z tego meczu znacznie więcej. Niestety dziś tego dnia nie miała cała drużyna. Zabrakło odwagi, koncentracji, skuteczności, może sił. Swoje też dołożył parasędzia. Szkoda - skwitował Sebastian Staszewski.
-Trzecia porażka z rzędu, już piąta w tym roku, ale tutaj wygrał zespół zdecydowanie lepszy. Nie jest to sezon europejskich wieczorów przy Bułgarskiej - podsumował Dawid Dobrasz. - Lech pokazał może dziesięć minut dobrej gry, bo Szachtar akurat przestał biegać. Fatalny mecz w Poznaniu, na nic więcej gospodarze nie zasługiwali - dodał Jan Piekutowski.
Redakcja meczyki.pl
Adam NowackiDzisiaj · 20:49
Źródło: X

Przeczytaj również