Piłkarz Rakowa szczerze o skreśleniu przez Papszuna. "To była porażka"

Po koniec kadencji Marka Papszuna Kacper Trelowski stracił miejsce w składzie Rakowa. Młody zawodnik przyznał, że było to dla niego porażką, do której nie chce już nigdy dopuścić.
Bieżący sezon Kacper Trelowski zaczął jako "jedynka" Rakowa. Z biegiem czasu golkiper zaczął jednak grać mniej. W październiku został definitywnie wygryziony przez Oliwiera Zycha.
Sytuacja nie uległa zmianie aż do końca kadencji Marka Papszuna. Tymczasem w pierwszym sparingu pod wodzą Łukasza Tomczyka, Trelowski znów wyszedł w podstawowym składzie i zaprezentował się ze świetnej strony. Dzięki jego postawie Raków zremisował z RB Salzburg 1:1, o czym pisaliśmy TUTAJ.
- Oliwier Zych był chory. Dziś już wyglądał lepiej, myśleliśmy czy nie dać go na połowę, ale też chcieliśmy, aby bramkarze bronili po 90 minut. Pierwsza połowa była niezła - pograliśmy kilka akcji, które trenujemy i chcielibyśmy, żeby one były. W drugiej połowie broniliśmy, a też trzeba umieć to zrobić. Mój wychowanek Trelowski wybronił wszystko, co było do wybronienia i jest okej - wyjaśnił trener w pomeczowej rozmowie na kanale Meczyki.
Zadowolony ze swojej postawy był również sam Trelowski. Jednocześnie golkiper skomentował wydarzenia z ostatnich miesięcy, które były dla niego trudnym okresem.
- Byłem zły, że dostałem tę zmianę - na pewno nie chciałbym nigdy, żeby do głowy pierwszego trenera przyszła taka myśl, żeby mnie zmieniać. Zawsze chciałem prezentować taki poziom, żeby patrząc na pozycję bramkarza był pewien, że wybierze mnie - to była dla mnie porażka, że nie sprostałem oczekiwaniom w tamtej rundzie. Teraz na pewno chcę ciężko pracować i zrobić wszystko, aby wrócić do bramki - podkreślił 22-latek w rozmowie z naszymi reporterami.
Raków wróci do właściwiej rywalizacji 1 lutego. Pierwszym rywalem po wznowieniu rozgrywek Ekstraklasy będzie Wisła Płock.
Oglądaj program specjalny na kanale Meczyki:
