Piłkarz Widzewa odpowiedział na zarzuty. "Teraz każdy chce nas szczypać"
Widzew Łódź jest bardzo poważnie zagrożony spadkiem z Ekstraklasy. Po porażce z Koroną Kielce (0:1) sytuację swojej drużyny skomentował Przemysław Wiśniewski.
Mecz w Kielecach miał olbrzymią stawkę, bo oba zespoły były przed tą kolejką uwikłane w walkę o utrzymanie. Korona po zwycięstwie może odetchnąć. Widzew jest w trudnej sytuacji.
Łodzianie znów zawiedli na wyjeździe. Na zwycięstwo poza stwoim stadionem czekają od lutowego meczu z Wisłą Płock. Ta niemoc może kosztować ich utrzymanie w Ekstraklasie.
- Nie wiem, co jest przyczyną tego, że u siebie gramy dobrze, wygrywamy i jesteśmy skoncentrowani. Na wyjazdach jest różnie. Dzisiaj chociaż pokazaliśmy walkę… No nic, zostaje nam ostatni mecz - komentował Wiśniewski w CANAL+ SPORT.
Widzewowi w ostatnich tygodniach zarzuca się zbytnie wyrachowanie i zbyt małą odwagę w grze. Zdaniem Wiśniewskiego wcale nie jest tak, że Aleksandar Vuković nastraja drużynę wyłącznie defensywnie.
- Jak trener przyszedł, to skoncentrowaliśmy się na obronie i strukturze gry. Po meczu z Lechem w większości treningów przygotowujemy też atak. Teraz każdy chce nas szczypać, ale to nie jest tak, że trener Vuković nie chce grać ofensywnie. Trenujemy dużo, ale wyniki tego nie pokazują - wyjaśnił reprezentant Polski.
- Z Koroną nie zagraliśmy słabo. Oni stworzyli jedną sytuację i strzelili gola. Mecz był wyrównany. Uważam, że musimy wziąć to na plecy i pokazać swoją dojrzałość. Inni też niestety muszą nam pomóc, żebyśmy zostali w Ekstraklasie - zakończył Wiśniewski.
Widzew ma punkt przewagi nad strefą spadkową, ale po dokończeniu kolejki może znaleźć się pod kreską. Sezon zakończy domowym meczem z Piastem.