"Poczułem się dziwnie". Papszun szczerze o grze przeciwko Rakowowi

"Poczułem się dziwnie". Papszun szczerze o grze przeciwko Rakowowi
Weronika Morciszek / PressFocus / pressfocus
Marek Papszun przez wiele lat prowadził Raków Częstochowa. W niedzielę miał okazję zmierzyć się ze swoim byłym klubem. Na konferencji prasowej przyznał, że początkowo czuł się dość dziwnie.
To właśnie Papszun był głównym twórcą największych sukcesów Rakowa. Z klubem zdobył mistrzostwo Polski i krajowy puchar, a minionej jesieni zajął drugie miejsce w fazie ligowej Ligi Konferencji.
Dalsza część tekstu pod wideo
W grudniu zdecydował się jednak na rozstanie z "Medalikami". Objął posadę trenera w drużynie ligowego rywala Rakowa, Legii Warszawa.
W ostatnich dniach Papszun chorował i nie mógł prowadzić treningów drużyny. Uważa jednak, że nie miało to wpływu na niedzielny mecz.
- Myślę, że był moment zagrożenia, że mogłem nie poprowadzić Legii w meczu z Rakowem. Czy moja przedmeczowa absencja mogła odbić się na zespole? Nie sądzę, bo drużyna jest bardzo profesjonalna i świadoma. Jeśli chodzi o podejście, to nie mogę mieć pretensji dla zawodników – bardzo dobrze się z nimi pracuje. Wiem, jak pracuje sztab, jakich mam ludzi. Spokojnie mogłem zostawić zespół w rękach. Wiadomo, w pewien sposób monitorowałem to z daleka, byliśmy w stałym kontakcie i przygotowania przebiegały normalnie - zapewnił na konferencji prasowej, cytowany przez portal Legia.net.
Szkoleniowiec nie ukrywał, że początkowo dość dziwnie czuł się, rywalizując z drużyną, którą prowadził przez wiele lat. Starał się jednak przygotować do tego meczu tak samo, jak do każdego innego.
- Myślę, że emocje nie były jakieś nadzwyczajne, bo mecz to mecz, ale fajnie było zobaczyć zawodników i ludzi, którzy byli współautorami sukcesów. Na początku poczułem się dziwnie, będąc trenerem innej drużyny niż tej, którą do tej pory prowadziłem - przyznał.
- Pracujemy zawsze tak samo, do każdego przeciwnika przygotowujemy się podobnie. Teraz było to prostsze, bo Raków od lat jest powtarzalny – niewiele się zmieniło, więc wiedzieliśmy, jak będzie wyglądał mecz. Może nie spodziewaliśmy się tak dużo tzw. długich piłek, bo z tego, co widzimy i słyszymy, ma być tendencja po ziemi, ale teraz plan był chyba nieco inny. To mogło być jedynym zaskoczeniem - zakończył.
Maciej - Pietrasik
Maciej PietrasikDzisiaj · 07:30
Źródło: Legia.net

Dyskusja

Przeczytaj również