Pogrom! Bayern pokazał, jak się gra. Kane tylko się przyglądał

Bayern Monachium dał prawdziwy pokaz siły i pokonał na wyjeździe St. Pauli aż 5:0. Popis swoich kolegów z ławki obserwował Harry Kane.
W ubiegły wtorek Bayern Monachium pokonał Real Madryt 2:1 i przybliżył się do awansu do półfinału Ligi Mistrzów. Dwumecz z "Los Blancos" został z kolei rozdzielony przez wyjazdowe starcie z St. Pauli w Bundeslidze.
Vincent Kompany nie zamierzał szarżować i dał odpocząć kilku piłkarzom. Na ławce rezerwowych zasiedli Harry Kane, Luis Diaz czy Jonathan Tah.
Mimo braku części kluczowych graczy Bayern od początku był stroną dominującą, co już w 9. minucie poskutkowało golem na 1:0. Bardzo dobrą wrzutkę od Konrada Laimera na bramkę zamienił Jamal Musiala.
Przy odrobinie szczęścia Niemiec mógł jeszcze przed przerwą skompletować dublet. Przy drugiej próbie uderzył jednak w słupek.
Na kolejne trafienia po stronie Bayernu było zatem trzeba poczekać do drugiej połowy. W 54. minucie zbitą przez rywala piłkę zebrał Leon Goretzka. Niemiec huknął nie do obrony i podwyższył na 2:0.
St. Pauli nie zdążyło się otrząsnąć i minutę później znów wyjmowało piłkę z siatki. Pięknym strzałem z dystansu popisał się Michael Olise.
Nie był to jednak koniec strzeleckich popisów mistrza Niemiec. W 66. minucie na 4:0 podwyższył Nicolas Jackson. Napastnik wykończył akcję Musiali. Wszelkich formalności w końcówce pojedynku dopełnił natomiast Raphael Guerreiro. Portugalczyk przypieczętował pewny triumf.
Bayern Monachium pokonał St. Pauli aż 5:0 i umocnił się na szczycie Bundesligi. Jego przewaga nad Borussią Dortmund wynosi 12 punktów.
Większych powodów do zadowolenia nie miało z kolei dwóch Polaków. Arkadiusz Pyrka zanotował pełne 90 minut, lecz znalazł się w cieniu gwiazd faworyta. Adam Dźwigała się podniósł się zaś z ławki. Ich zespół zajmuje obecnie 16. miejsce w tabeli i nie jest pewny utrzymania.